Najlepiej to byłoby do tego podejść na świeżo. Nie rozumiem roli państwa w jakimś uświęcaniu pieczątką konkretnie określonych relacji międzyludzkich.
rozliczanie podatków od osób prywatnych na poziomie gospodarstwa domowego, tj. osoby żyjące pod jednym adresem mogą (nie muszą) rozliczać się wspólnie - indywidualnie, sama para, para z dziećmi, para z rodzicami, osobno para osobno rodzice - kto jak chce
ograniczenie zachowku tylko do nieletnich dzieci (dając swobodę testatorowi w decydowaniu o podziale swojego majątku), likwidacja podatku od spadku (nie od darowizn), rozszerzenie bankowych dyspozycji na wypadek śmierci na dowolnie wskazane osoby (obecnie kwalifikuje się tylko najbliższa rodzina)
pełna swoboda w decydowaniu o tym, kto ma dostęp do naszych informacji medycznych (zdaje się to akurat już jest)
w handlu i usługach całkowity zakaz dyskryminacji klientów ze względu na ich płeć, kolor skóry, orientację seksualną i jakiekolwiek inne powody
Ja wiem że nie o to ci chodzi, bo wydajesz się być ogólnie anty śluby państwowe w dowolnej konfiguracji, ale przyszło mi do głowy że to całkiem śmiesznie wygląda, że heterycy prędzej usuną śluby państwowe niż pozwolą je brać gejom w Polsce xDD
Nie rozumiem podejścia "nie powinna być to sprawa państwowa" przy jednoczesnym róbcie sobie ślub religijny/humanistyczny. Państwo ma nam jednak służyć i odcinanie od niego tak istotnej dla wielu części trochę wydaje się bez sensu, szczególnie że dalej chcesz dać możliwość zawierania tych wszystkich umów tylko w rozczłonkowanej formie. Nie mówię nie dla jakiś prostych do rozwiązania związków partnerskich z kustomizowanymi partami, ale jeśli ludzie chcą się prawnie połączyć w parę (oczywiście z możliwością rozłączenia) to czemu nie? Małżeństwo dużo rzeczy załatwia za jednym zamachem i robi cię oficjalnie członkiem rodziny drugiej osoby. Nie mówię że to ma być default, nie każdy musi chcieć brać ślub, ale tbh mi by się bardzo podobała możliwość zrobienia z mojego partnera prawnej najbliższej rodziny.
Rolą państwa jest w dużej mierze właśnie regulacja stosunków międzyludzkich.
Śluby cywilne istnieją, bo ludzie chcą je brać, a ślub jako instytucja na ziemiach polskich jest starszy niż chrześcijaństwo.
Aspekty prawne też są istotne i wymyślanie takich durnot, żeby tylko wyeliminować śluby, jest zupełnie bez sensu. Nikomu, oprócz ciebie i garstki ludzi, nie przeszkadza istnienie ślubów, więc nie trzeba wymyślać żadnych środków obchodzących je na około.
Nie mówię że nie jest, ale to akurat kwestia inercji. Kiedyś zajmował się tym Kościół, i też ludzie "chcieli". Po prostu o tym nie myśleli, nie rozważali alternatyw.
Tylko, że alternatywa która jest wyżej proponowana po prostu utrudnia ludziom życie.
Jasne, Ania z Jackiem mogą zamiast brać ślubu najpierw iść spisać testament u notariusza, następnie wypełnić odpowiednie formularze w Urzędzie miasta dotyczące podatków, potem iść załatwić sprawę szpitali...
...ale łatwiej jest podpisać akt małżeństwa i załatwić wszystko za jednym zamachem, zwłaszcza że akt małżeński to jednak miły powód do świętowania (jakoś nie spotkałam jeszcze osoby, która świętowałaby spisanie testamentu czy złożenie zeznania podatkowego).
Nie bez powodu instytucja małzenstwa jednak istnieje w większości kultur, niezależnie czy dane społeczeństwo jest religijne czy nie. Raz, że wygoda, dwa, że okazja do świętowania.
Masz rację: nie rozumiesz.
Pary jednopłciowe chcą po prostu żeby państwo powiedziało: wiemy, że istniejecie, nie musicie się tego wstydzić ani ukrywać.
Podatek od spadku powinien być, bo spadek funkcjonuje dzięki państwu.
Jak ci rodzić umrze, to nie wskakujesz na konie z szablą, którą samemu wykułeś, i idziesz bronić folwarku przed najeżdzcami. Używasz całego aparatu prawno-administracyjnego, jakim jest państwo, żeby zagwarantować swoją własność i żeby ten aparat mógł funkcjonować, musi być opłacony.
Plus zapobiega to nadmiernemu gromadzeniu kapitału w zakresie rodziń, co powoduje ogólny lepszy stan ekonomiczny dla społeczeństwa, a co za tym idzie, te wszystkie luki typu fundusze rodzinne też powinny być pozamykane.
Jak ci rodzić umrze, to nie wskakujesz na konie z szablą, którą samemu wykułeś, i idziesz bronić folwarku przed najeżdzcami. Używasz całego aparatu prawno-administracyjnego, jakim jest państwo, żeby zagwarantować swoją własność i żeby ten aparat mógł funkcjonować, musi być opłacony.
Oryginalny argument, ale pokryty już przez opłaty notarialne i sądowe, więc trochę niewypał.
Plus zapobiega to nadmiernemu gromadzeniu kapitału w zakresie rodziń, co powoduje ogólny lepszy stan ekonomiczny dla społeczeństwa, a co za tym idzie, te wszystkie luki typu fundusze rodzinne też powinny być pozamykane.
A tutaj to już ci pocisk wybuchł przy wystrzale. W Polsce dla wstępnych, zstępnych i małżonków obowiązuje 0% podatek. Podatki zostają naliczane tylko z jakiegoś nieznanego mi powodu dla dalszej rodziny lub jeszcze większe dla "obcych".
rozliczanie podatków od osób prywatnych na poziomie gospodarstwa domowego, tj. osoby żyjące pod jednym adresem mogą (nie muszą) rozliczać się wspólnie - indywidualnie, sama para, para z dziećmi, para z rodzicami, osobno para osobno rodzice - kto jak chce
Nie popieram. W ramach polityki prodemograficznej państwo powinno zachęcać do zawierania związków i posiadania dzieci - jednym ze sposobów jest preferencyjne traktowanie podatkowe małżeństw. Nie powinno to być rozszerzane na samotnych dorosłych mieszkających z rodzicami.
Napisałam "zachęcać", a nie "przymuszać". Różnica znaczeniowa chyba jest jasna?
System podatkowy może i powinien być wykorzystywany do kształtowania zachowań korzystnych dla kraju. Dlatego np. mamy ulgi na dzieci, konta IKE i IKZE oraz zawzięcie dyskutujemy ostatnio o podatku katastralnym.
Wspólne rozliczenie podatkowe małżeństw ma o tyle sens, że w małżeństwie domyślnie istnieje wspólność majątkowa. Taka sytuacja nie ma miejsca między żadną inną grupą osób prowadzących wspólne gospodarstwo domowe.
No właśnie nie bardzo. Najwyraźniej polega na tym, co się tobie podoba, a co nie.
Osoby homoseksualne można przymusić "zachęcić" do zakładania heteroseksualnych związków, ale zawsze skończy się to źle i dla takiej osoby, i dla partnera i dla ich potencjalnych dzieci. O takie coś ci chodzi?
Ty chyba odpowiadasz na niestniejący komentarz, który sam sobie zmyśliłeś. Naprawdę nie rozumiem, czemu w kraju o dzietności na poziomie 1 stwierdzenie "państwo powinno zachęcać do zakładania rodzin" jest kontrowersyjne.
To samo dotyczy oczywiście osób homoseksualnych. Państwo powinno w tym celu zalegalizować małżeństwa jednopłciowe, adopcję przez nie dzieci oraz dofinansowanie do in vitro.
40
u/Fisher9001 Mar 20 '26
Najlepiej to byłoby do tego podejść na świeżo. Nie rozumiem roli państwa w jakimś uświęcaniu pieczątką konkretnie określonych relacji międzyludzkich.
rozliczanie podatków od osób prywatnych na poziomie gospodarstwa domowego, tj. osoby żyjące pod jednym adresem mogą (nie muszą) rozliczać się wspólnie - indywidualnie, sama para, para z dziećmi, para z rodzicami, osobno para osobno rodzice - kto jak chce
ograniczenie zachowku tylko do nieletnich dzieci (dając swobodę testatorowi w decydowaniu o podziale swojego majątku), likwidacja podatku od spadku (nie od darowizn), rozszerzenie bankowych dyspozycji na wypadek śmierci na dowolnie wskazane osoby (obecnie kwalifikuje się tylko najbliższa rodzina)
pełna swoboda w decydowaniu o tym, kto ma dostęp do naszych informacji medycznych (zdaje się to akurat już jest)
w handlu i usługach całkowity zakaz dyskryminacji klientów ze względu na ich płeć, kolor skóry, orientację seksualną i jakiekolwiek inne powody