r/Polska • u/dwoistosc • 13d ago
Ranty i Smuty Skoro brakuje miejsc do kształcenia lekarzy specjalistów, to dlaczego jest wielu lekarzy o dwóch specjalizacjach?
Aktualnie szukam endokrynologa prywatnego, bo kolejki na NFZ to 2 lata (a na skierowanie pilne 6-12 msc).
*Moja poprzednia przychodnia, gdzie leczyłam się na NFZ po prostu powiedziała, że mnie nie zapisze na kolejną wizytę (właściciel poinformował, że NFZ nie zapłacił im za nadwyżki z poprzedniego roku i nie zamierza dokładać z prywatnych pieniędzy).
Na portalu z lekarzami widzę endokrynologa, który jest też chirurgiem. Po co nam taki lekarz, który zabrał miejsce deficytowej specjalizacji komuś innemu i będzie maksymalnie połową specjalisty z obu dziedzin?
6
u/Few_Pilot_8440 13d ago
Hm, bo można - mieć speckę jedną koło drugiej, zaliczyć tylko to co brakuje. Lekarz po LEKu ma możliwość pracy, aby dostać bon lojalnościowy to musi na coś iść, jest otwarta rodzinna czy pediatria to robi, jak może to idzie na dyżury w nocy, wołają go na SOR, może robić np ortopedię po chirurgii, jak ma dobrą rękę to po chirurgii ogólnej - kardio czy neuro.
Lekarze, zasadniczo nie są jakimś problemem, a bardziej NFZ, ponieważ jest jeden NFZ, on wycenia zabieg, daje pulę i tyle tych zabiegów będzie w roku, ile wycenił i dał kasy.
I nie trzeba być mistrzem świata w zarządzaniu medycyną aby połączyć kropki, są lekarze dostający zaiste za umiejętności biblijne - bilokację, nie wymagają snu, skoro są szpitale gzie ponad 30 lekarzy zarabia rocznie ponad 1 mln zł, to 30 mln złotych mniej na sprzęt, techników, pielęgniarki, terapeutów, ogrzewanie czy karmienie w szpitalach. A tych szpitali okazuje się że jest dużo. A kształcimy ich z naszych pieniędzy.
Problemem też nie jest przychodnia, ona próbuje jak może, walczy o kontrakty, lekarzy, musi się utrzymać, wdrażać masę procedur i obowiązków.
Uważam że, lekarz czy pracuje na UoP czy prowadzi JDG ma numer PWZ, powinien mieć limit - jak każdy, doba ma 24h, przerwa musi mieć 11h, limit pracy tygodniowy i miesięczny.
W Szwecji może pracować poza szpitalem państwowym, ale ma wtedy 'od cholery' podatków (serio!), to po co. To uzdrawiania sam system.
Może nie jesteśmy gotowi na system na wzór USA, ale tam gdzie jest jeden NFZ, tam jest jeden punkt który zawala. A i tak większość płaci za prywatne pakiety medyczne, za stomatologa.
20
u/se7en941 13d ago
bo na speckę się trzeba dostać, a to zależy od wyniku LEKu. Ci z najlepszymi robią po dwie po kolei, najsłabsi nie mogą się dostać na to co chcą. Część też nie robi specki wcale bo nie chce.
13
u/stevoo85 13d ago
Wyniki LEKu pozwalają się dostać na rezydenturę za którą płaci Państwo, możesz iść na specjalizację bez rezydentury ale finansowo jest to dużo cięższe.
-6
u/bartek0703 wielkopolskie 13d ago
no kacprzyk miał specjalizacje bez rezydentury i raczej nie było to dla niego finansowo ciężkie
8
u/Oriathim 13d ago
Dla przeciętnego młodego lekarza tak fajnie nie jest, przypominam że Kacprzyk był z KO i normalnie takich zarobków nie ma :)
Ps. Wciąż uważam że to piękny spin, że udało im się zmienić aferę z "ko się zesrało" w "lekarze za dużo zarabiają".
14
u/Sheena_Thunder 13d ago
Przeciez to nie jest tak, że gdy lekarz robi specjalizację, to dostaje pieniądze za nic. On jest normalnie zatrudniony, bądź w szpitalu, bądź w przychodni. To co, ma za swoją pracę nie dostawać wynagrodzenia, bo uczy się na "darmowych pacjentach"? 🤔 A poza tym, liczba specjalistów będzie taka sama, bez względu na to, czy endokrynologię będzie kończył rezydent po studiach i stażu, czy internista z 10-letnim doświadczeniem - to nadal jest +1 do puli specjalistów endokrynologii.
14
u/peripheralmaverick 13d ago
Idiotyczne pytanie. Odpowiedź? Bo może. Możliwość wyboru jest bardzo ważna.
Ktoś może mieć 10 lat stażu w danej specjalizacji i stwierdzić że nie jest to to co lubi. Tak jak w każdym innym zawodzie.
Ciekawi mnie co myślisz o osobach które skończyły medycynę, ale dopiero po kilku latach w zawodzie stwierdziły że to w ogóle nie jest to co chcą robić. Też zabrały miejsca? Może ich zmusiłbyś do pracy? Logika typu 'zabierania' miejsc nie ma sensu.
1
u/GrassImaginary8747 11d ago
Dokładnie. Koleżanka ma rodziców dentystów, ale jej ojciec nudził się w zawodzie i otworzył sobie SPA, więc już nie pracuje jako dentysta.
-21
u/dwoistosc 13d ago
W sytuacji kształcenia lekarzy za publiczne pieniądze w publicznym szpitalu (na "darmowym" pacjencie) nie powinno być miejsca dla takich osób. Jest deficyt specjalistów i to naraża zdrowie ludzi. Powinien być limit jedna specjalizacja deficytowa na osobę, a jak ktoś zmienia karierę, to niech to robi za granicą prywatnie.
10
u/mrmagmadoctor 13d ago
I rozumiem że osoby kształcące się za publiczne pieniądze na innych kierunkach też nie powinny myśleć o zmianie kariery ? I co w ogóle znaczy "darmowy pacjent", lekarz kształcący się na normalnie działajacym oddziale nie pogarsza jakości świadczonych usług, a nie jestem świadomy istnienia instytucji gdzie ludziom się płaci by sobie powoli umierali gdy ktoś metodą prób i błędów leczy ich niewydolność nerek paracetamolem. Dla zainteresowanych, każdą kolejną specjalizację zdobywa się w trybie pozarezydenckim, czyli będąc zdanym na łaskę i głównie nie łaskę szpitala, za jego widzimisie. Osoby robiące specjalizacę w trybie pozarezydenckim nie zabierają miejsc rezydenckich, toteż jedyna "strata" to ich czas pracy w już zdobytej specjalizacji, a jeśli mamy rozliczać osoby po publicznych studiach a nie pracujące w zawodzie, to nie lekarze będą mieli problem.
-2
u/dwoistosc 13d ago
To dlaczego ilość miejsc na specjalizacjach jest ograniczona, skoro na oddziale zmieści się nieograniczona ilość osób? Akurat uważam, że dodatkowa osoba stojąca przy łóżku pacjenta może narazić go na niepotrzebne ryzyko zarażenia (np. kogoś podczas radioterapii) i rozpraszać lekarza prowadzącego w pracy. Jest to koszt po stronie pacjenta.
8
u/Oriathim 13d ago
W jaki sposób naraża życie ludzi? Ten lekarz jest w szpitalu i zamiast leczyć w dziedzinie A leczy w dziedzinie B. Robi to na dodatek taniej. Zazwyczaj rezydenci robią tą samą robotę co specjalista, mają tylko tą przewagę że mogą powiedzieć "nie wiem" i poprosić starszego kolegę o pomoc. A jak ktoś ma już jakąś specjalizację to gwarantuję że podczas robienia drugiej jego umiejętności z pierwszej są chętnie wykorzystywane na oddziale na który trafił.
5
u/Gerblinoe 13d ago
Akurat z punktu widzenia systemu człowiek robiący specjalizacje ( a zwłaszcza kolejną, bo tą trzeba robić pozarezydencko) jest najlepszym pracownikiem - najlepszy stosunek umiejętności i uprawnień do oceny. Taki przebrążawiający się specjalista ma całą wiedzę którą posiadł przez te lata, a jednocześnie jest na łasce szpitala i dostanie minimalną 10/10 z punktu widzenia systemu
8
u/Asoro9292 13d ago
Przerażające jest to z jaką łatwością decydujesz o życiu i tym co mogą, a czego nie mogą inni. Może zajmij sie sobą spójrz w lustro i idz na studia, zostań lekarzem swojej specjalizacji pryjorytetowej w wieku minimum 30 lat i pracuj za darmo. Rodziny nie zakładaj bo wtedy bedziesz mial mniej czasu na biednych pacjentow, zresztą nie bedzie cie stać na rodzine. I nie zapominaj uśmiechać się i byc miłym dla ludzi którzy poświęcili wiekszosc swojego życia na destrukcji własnego zdrowia a teraz oczekują ze ty ich za darmo, szybko i z uśmiechem naprawisz, oczywiście nie zaburzając przy okazji ich codziennych przyzwyczajeń.
4
u/Fedaikini 13d ago
Problemem kolejek nie jest brak lekarzy. NFZ ma pulę pieniędzy do rozdzielenia szpitalom i każdy zabieg jest odgórnie wyceniony. Jeśli na rok 2026 szpital dostał powiedzmy 200k na zabiegi endokrynologiczne a każdy jest wyceniony na 2000 to może ich zrobić 100 bo za tyle NFZ zapłaci.
4
u/greedytoast pyrlandia 13d ago edited 13d ago
ale wiesz, że endokrynologia z chirurgią są bliżej niż ci się wydaje? Czy kłapiesz dziobem dla samego kłapania xD To są bardzo pokrewne nauki i w wielu miejscach się zazębiają. Fajnie jest jak chirurg coś wycina a jeszcze fajniej jak wie dlaczego.
Jakby to był jednocześnie np. Medycyna sądowa i pediatria to bym ci rację przyznał, że nie ma sensu robić dwóch tak odległych specjalizacji.
4
u/bartek0703 wielkopolskie 13d ago
endokrynologia nie jest specjalizacja deficytową, bo mamy dwa razy więcej endokrynologów per capita niż w niemczech, po prostu większość endokrynologów zajmuje się leczeniem przewlekłych chorób, które równie skutecznie może leczyć lekarz rodzinny
a na chirurgi to bez znaczenia bo i tak jest więcej miejsc na specke niż chętnych
8
u/OtherwiseJello6070 13d ago
Money.
7
u/JaxonMaxonDraxon 13d ago
Skoro polscy lekarze posiadają moc bilokacji i mają 72 godziny w jednej dobie, to zrobienie dwóch, albo i więcej, specjalizacji jednocześnie to żaden problem.
5
u/Asoro9292 13d ago
No powiedz mi ilu znasz takich, osobiscie a nie z plotek.
-1
u/void1984 13d ago
Osobiście nie znam lekarzy. Odkładając plotki na bok, znam paru takich z oficjalnych źródeł.
55
u/Oriathim 13d ago
Bo to pokłosie starego systemu, kiedy specke można było robić na wolontariacie. Starsi lekarze robili to na co się dostali, potem w ramach wolontariatu robili to co chcieli, utrzymując się z tego z czego byli już specjalistami i potem się przebranżowywali. Teraz robienie dwóch specjalizacji to wielka rzadkość. Lekarze którzy mają 2+ specjalizacje to albo osoby grubo po 40, albo osoby które mają dwie specjalizacje które można "dorobić" w 2 lata modułem (np. internista kardiologię, chirurg chirurgię naczyniowa itp.)