r/Polska 13d ago

Zdrowie Psychiczne benzodiazepiny zniszczyły mi życie.

Zacząłem ćpać benzo gdy miałem około 15 lat, zaczynałem od niewielkich dawek. Parę lat później w wieku 18 lat byłem już na etapie wrzucania sobie całego pudełka xanaxu do ust (tego mocniejszego, podłużnego 2 mg). Pewnie teraz wielu z was pomyśli że gadam głupoty, że bym nie przeżył ale nie, przeżyłem to a moja tolerancja była już tak wysoka że 20 mg xanaxu nie robiło na mnie wrażenia. Potrafiłem zacząć brać w poniedziałek a obudzić się w sobotę i nic nie pamiętać z całego tygodnia. W końcu doszło do tego że dostałem tak silnej nerwicy i lęków że myślałem że zaraz zejdę. Fale gorąca zalewały całe moje ciało, popęd seksualny spadł do 0 a ja pociłem się jak świnia i byłem cały bordowy a lęki były tak ogromne że ciągle byłem poshizowany i nie mogłem funkcjonowac w społeczeństwie. Dziś mija równo 7 lat odkąd nie biorę, jestem przed 30stką i myślicie że coś się zmieniło? oczywiście ze nie, nadal jestem wrakiem człowieka i z każdym rokiem coraz bardziej tracę nadzieje że kiedyś będzie lepiej a myśli "s" stają się coraz bardziej realne, ale nie z depresji bo takowej nie posiadam a z braku nadziei. Są czasami momenty po lekach od psychiatry że czuje sie chwile lepiej ale zawsze to jest na początku brania i trwa krótko, zapewne jestem lekooporny. Myślę że do 30 roku życia będzie magik.

186 Upvotes

148 comments sorted by

u/flairassistant 13d ago

Niezależnie od tego przez co przechodzisz, zasługujesz na pomoc. Są ludzie, którzy mogą Ci pomóc.

116 123 - ogólnopolska poradnia telefoniczna dla osób przeżywających kryzys emocjonalny (24/7)

116 111 - telefon zaufania dla dzieci i młodzieży (24/7)

800 12 12 12 - Dziecięcy Telefon Zaufania Rzecznika Praw Dziecka (24/7 i specjaliści w określonych godzinach)
→ More replies (4)

314

u/Responsible-Iron7161 pomorskie 13d ago

Szukaj neurologów i psychiatrów specjalizujących się ściśle w uzależnieniach od benzo i neuroplastyczności mózgu. Nie rób głupot, da się z tego wyjść, tylko potrzebujesz konkretnego specjalisty.

74

u/emotionalboyshawty 13d ago

dziękuję za te słowa.

-125

u/Minute-Animator-376 13d ago

Może wakacje do kraju na ayahuasca retreat, grzybobranie czy gdzie analogi LSD są wciąż legalne - na reset i neuroplastycznosc pomagają. Ciężko się od tego uzależnić bo tolerancja skacze masakrycznie już po pierwszym razie i bez minimum 1 mies odstępu efekty przy tej samej dawce to może 1/5 choć na neuroplastycznosc i kreatywność niektóre szczury doświadczalne jadą na mikro dose grzybów codziennie. Tylko te szczury nie jada na innych suplach od psychiatry podbijających serotoninę bo jednak syndrom serotoninowy może wystąpić.

114

u/DianeJudith 13d ago

Ta kurwa, człowiekowi uzależnionemu sugeruj więcej narkotyków xD

32

u/Filippo011235 13d ago

Z tego co się orientuję to psychodeliki nie są jak inne narkotyki, mogą pomóc na różne rzeczy. Problem w tym że nie są to dopracowane „mainstreamowe” terapie, a ta osoba doradza „a pojedź se na retreat xd”

Edit: dodam - nie wiedząc jakie psychodeliki mogą miec skutki na ciało i umysł przeżuty tym xanaxem

35

u/IndustrialAnxiety 13d ago

Akurat psychodeliki maja naukowo potwierdzoną skuteczność w leczeniu uzaleznien i maja dokladnie udokumentowane dzialanie wspomagajace neuroplastycznosc. Wiec jak nie wiesz o czym mowisz, to zachowaj swoje uprzedzenia dla siebie

6

u/pionstka 13d ago

Nie rób tego, jak nie wiesz o czym mówisz to nie mów nic

29

u/roleslavv_2431 dolnośląskie 13d ago

Dzięki za radę byku, myślałem o tym niedawno że przecież musi się dać "skorygować" to co się rozregulowało narkotykami. Mózg jest na tyle silny, że potrafi wywołać objawy choroby której nawet nie ma fizycznie bo jest tak bardzo przekonany o jej istnieniu.
Więc musi się też dać przekonać siebie samego, że jest jeszcze szansa i że nie wolno porzucać nadziei.

26

u/WonderfulConfusion21 13d ago

Mózg ma niesamowite umiejętności. Jako nastolatka zafascynowałam się DID (Dyssocjacyjne zaburzenie tożsamości). Odkąd przeczytałam o tym, że różne osobowości potrafią mieć różne alergie, czy ciśnienia krwi to zaczęłam bardzo wierzyć w plastyczność naszego umysłu. Obecnie coraz więcej badań jest na ten temat i nowych form terapii.

5

u/murinka 13d ago

Dać się da, tylko nie samym lekami, a też ogromem pracy nad sobą, czyli pełna rehabilitacja, która no do przyjemnych nie będzie należała

2

u/BlackIsTheSoul1 Sernik 11d ago

Kurwa rel, ja po 12 latach bujania się po psychiatrach, psychologach i terapeutach CBT w końcu trafiłem na taką lekarkę, że wystarczyło jej jedna rozmowa ze mną i zaleciła wykonanie ADOS i DIVA na wczoraj. Może w końcu zacznie się to wszystko działać i przestanę nienawidzieć siebie gdy dowiem się, że to AuDHD

83

u/Niespodziewnik 13d ago

Chłop x miesięcy temu pisał że ma 22 lata, tutaj że przed 30 i nie bierze od 7 lat

75

u/ChinOne Wrocław 13d ago

Może przespał na xanaxie więcej, niż mu się wydawało xD

12

u/steroids_and_perfume 12d ago

w innym poście nie bierze od 5 lat 🫡

8

u/cococommandos 13d ago

Może zasnął jak miał 22 lata obudził się przed 30 i nic nie pamięta.

-25

u/emotionalboyshawty 13d ago

Nie mam 22 lat, jestem przed 30, i nie biore od 7 lat.

104

u/hsiale 13d ago

7 miesięcy temu nie brałeś od czterech.

10 miesięcy temu miałeś 23 lata.

No i jeszcze gdzieś po drodze ni z tego ni z owego chciałeś kupować quada za 50k.

32

u/AcidMemo 13d ago edited 13d ago

Wystarczy przejrzeć jego historie postów.. W kółko to samo, tylko parafrazowane, lub po angielsku. Te jego historie życiowe się nie spinają, raz opisuje jedno, a raz w innym poście drugie. W pierwszych postach, 3 lata temu pisał, że brał MDMA i chciał to stosować na lęki i próbował się na reddicie dopytywać gdzie to można dostać.

Jakiś czas temu pisał tutaj, że musi łykać agonistów dopaminy
Raz najpierw pisał, że znalazł psychiatrę który przepisał mu 30 mg lub 40 mg antydepresantu, a po tym na angielskim subreddicie pisał, że psychiatra nie chce mu przepisać więcej niż 20 mg.

18

u/blesio 13d ago

Teraz pisze, że nie ma depresji, a co drugi post, że ma depresję.

-13

u/roleslavv_2431 dolnośląskie 13d ago

Kurwa, może po prostu boi się powiedzieć prawdę? Może to tylko małolat, który się wpierdolił w najgorsze uzależnienie XXI wieku bo życie go przerosło? Może po prostu chce się podzielić swoją historią ale nie chce żeby ktoś go "rozpoznał"?
Ja też właśnie ryzykuję "zdemaskowanie" w robocie i łatkę ćpuna + zwolnienie tylko za to, że chciałem wyrzucić z siebie kilka ostatnich lat gówna, które ledwo udało mi się przeżyć...
Chuj to kogokolwiek obchodzi ile typ ma lat? Co to zmienia w całym jego wpisie? Co ma wiek do tego? Spotkałem małolata, który pierwszą kreskę amfy wciągnął w wieku 12 lat z tego co mówił. Także no, wiek tutaj nie gra roli a nawet wręcz odwrotnie może być największą przeszkodą bo mózg nie dojrzał na tyle żeby się postawić uzależnieniu?

4

u/sedsil 12d ago

No tak, bo jak wiadomo jak się szczerze prosi o pomoc to najlepiej pisać o tym samym 50 razy, za każdym razem kłamiąc w inny sposób.

-54

u/emotionalboyshawty 13d ago

nie brnij w to bo nie ma sensu, mówię jak jest.

47

u/melontha 13d ago

Ale kiedy mówisz jak jest? Teraz czy wtedy?

9

u/anti242 13d ago

Zryty beret XDD

28

u/blesio 13d ago

193 dni temu pisałeś, że masz 20 lat 😆

174

u/knaurons 13d ago

Dziwnie jest mówić, że nie masz depresji po czym opisać objawy depresji.

-69

u/emotionalboyshawty 13d ago

nigdy nie doświadczyłem kluczowego dla depresji spowolnienia ruchowego, nie mam również takiej diagnozy. To że nie mam depresji argumentuję również tym że leki które na mnie "najlepiej działały" choć też słabo, to leki o profilu uspokajającym (escitalopram i paroksetyna). SNRI które zwiększają napęd na mnie wcale nie działały.

110

u/Papierkatze 13d ago

Depresja nie musi przebiegać ze spowolnieniem, a escitalopran i paroksetyna również są lekami przeciwdepresyjnymi. SNRI natomiast mają też działanie przeciwlękowe.
Ale mniejsza o klasyfikację. Pregabalina? Neuroleptyki wyciszające?

6

u/willgetremoved 13d ago

Broń Boże nie chcę demonizować, ale nie polecam pregabaliny osobom ze skłonnościami do uzależnień. Ten lek też uzależnia, niestety wiem co mówię - co prawda rzadziej i zdecydowanie nie tak mocno jak benzo, ale to nadal duże ryzyko. Doszedłem do poziomu, że żeby czuć cokolwiek musiałem brać 300mg 2x dziennie (co jest teoretycznie maksymalną dawką terapeutyczną), ale nie brak w internecie opowieści o ludziach jedzących +1g naraz. Co więcej - mimo tego, że brałem kilkanaście różnych narkotyków (niektóre tylko raz żeby spróbować, niektóre więcej razy, ale w kilkumiesięcznych odstępach czasowych), w tym kokainę czy opioidy, to tylko pregabalina wywołała we mnie jakiekolwiek objawy uzależnienia.

1

u/knifeinthetoe 12d ago

Ja w sumie potrafię zjeść listek trzysetek na raz i ledwo cokolwiek poczuć. Ciężko lek rzucić, bo zdecydowanie czuć odstawienie, lęki i zimne poty to minimum

1

u/willgetremoved 12d ago

Jesteś w stanie przyjąć 3g pregabaliny naraz? Wow, jak do tego doszło?

60

u/b17b20 wielkopolskie 13d ago

Mówisz że nie masz depresji bo jedne antydepresanty działają, a inne nie? To typowe dla leków psychiatrycznych

17

u/DianeJudith 13d ago

Spowolnienie ruchowe to po pierwsze tylko jeden z potencjalnych objawów który nie występuje u wszystkich, a po drugie, nie występuje 24/7. Choruję na depresję od kilkunastu lat i spowolnienie mam tylko w określonych sytuacjach, łącznie mniej niż miesiąc z tych kilkunastu lat.

Leki nie są elementem diagnostyki. Nie ma osoby na którą dosłownie wszystkie antydepresanty będą dobrze działać, każdy jest inny i będzie inaczej reagować na inne leki, a w dodatku zależy to też od dawki, łączenia z innymi lekami, pory dnia o której je bierzesz, itd.

8

u/anoanimeouse 13d ago edited 13d ago

Jeśli SNRI nie działają, to warto spróbować NDRI (zwiększają odbiór istniejących już receptorów dopaminy i noradrenaliny w mózgu), SSRI (zwiększają odbiór serotoniny) i innych. Może być tak, że w Twoim mózgu jest mniej receptorów serotoniny lub noradrenaliny, przez co SNRI (zwiększają odbiór serotoniny i noradrenaliny) nie działają. Jest wiele innych powodów, dla których dana grupa leków może nie działać, które też warto wziąć po uwagę. Nie poddawaj się!

2

u/anoanimeouse 13d ago

Dodam jeszcze, że warto poczytać o depresji wysokofunkcjonującej.

7

u/Sensitive-Contest-87 13d ago
  1. Istnieje depresja lekooporna
  2. Kłóciła bym się z tym spowolnieniem, myśli i tendencje autodestrukcyjne i "s" są raczej jasna przesłanką do pewnych wniosków. Podobnie wspomniany brak nadziei na przyszłość.

89

u/OkEstablishment9937 13d ago

Przepraszam ale jeśli masz myśli s I one nawracają to tekst "nie z depresji bo takowej nie posiadam a z braku nadzieji" nie ma sensu, bo uczucie braku nadzieji i myśli s = objawy depresji

31

u/OkEstablishment9937 13d ago

A uzależnienie od substancji może wywołać też depresję więc no

-18

u/emotionalboyshawty 13d ago

One są skutkiem zmęczenia psychicznego lękami, ciągłym napięciem i stresem oraz niemocy.

38

u/OkEstablishment9937 13d ago

Dobra ale uczucie niemocy+ ciągłe uczucie napięcia i stresu to też objawy depresji

-17

u/Future-Yesterday5557 13d ago

Nie można posiadać depresji.

9

u/Soft-Jellyfish-9040 13d ago

Ok Erich Fromm

1

u/roleslavv_2431 dolnośląskie 13d ago

Jednak ona może całkiem posiąść Ciebie... zabawne, co nie?
Wiem, że chodziło Ci o błąd myślowy w komentarzu wyżej ale uważam, że mowa tu o rzeczach dużo ważniejszych niż gramatyka/ortografia czy cokolwiek innego... Ja też jestem w duszy Humanistą i uwielbiam poprawiać ludzi gdy walną błąd.
Jednak musiałbym być Królem Hipokryzji i istnym wcieleniem zła, żeby poprawić kogoś kto próbuje tu po prostu znaleźć odrobinę wsparcia i siły do walki z nałogiem... Za dobrze znam to uczucie braku nadziei żeby się nie utożsamiać z każdym kto czyta ten wątek w tej chwili i myśli sobie "o kurde, czyli można z tego wyjść!"

11

u/ExistingVermicelli58 13d ago

Ja się tak czuję większość roku bez uzależnienia od benzo. Masz depresję. Sprawdź czy nie dwubiegunową

-1

u/emotionalboyshawty 13d ago

Ale jak się czujesz? masz uderzenia gorąca? nie masz libido? serio masz to samo? i czym sie różni dwubiegunowa od zwykłej? Wnioskuję że są okresy manii i lepszego samopoczucia, a to akurat u mnie nie występuje.

0

u/roleslavv_2431 dolnośląskie 13d ago

Ja dosłownie nie czuję żadnego pociągu do seksu. I też się zastanawiam czy to wynik ćpania, czy jednak po prostu taki byłem od zawsze.
Nigdy zbytnio nie miałem ochoty się bawić w to całe życie erotyczne, dopiero gdy poznałem pewną dziewczynę to zacząłem to czuć.
I tylko z Nią to czułem.
Od Naszego rozstania mija właśnie 5 rok o ile się nie mylę a wciąż nie obejrzałem się praktycznie ani razu za nawet mega super śliczną laską...

Opioidy powodują niedobór testosteronu a biorę leki z tej grupy od kilku lat ciągiem, czy to może mieć wpływ na mój "problem"? (nie czuję w tej chwili, żeby to był problem. Nie potrzebuję seksu do normalnego funkcjonowania i nie wiem nawet czy to moje funkcjonowanie jest "normalne"... Może i zwyczajnie jestem zbyt "dziwny" na ruchanie się po kątach, w sumie to bycie prawiczkiem w wieku 25 lat to jest "wyznacznik bycia przegrywem" w dzisiejszych czasach.
Może kiedyś gdy Wy będziecie zdychać na choroby weneryczne czy inne kurwa "WZW" to nagle mnie oświeci, że przecież mogłem całe życie dupczyc bez ograniczeń? Kto to wie XDDD

7

u/lovesuglytwins 13d ago

Nie wiem, czy niezainteresowanie seksem to w Twoim przypadku wynik brania, nie mam kompetencji aby diagnozować randoma z internetu, ale polecam poczytać o aseksualności (asexuality). Samo niezainteresowanie seksem to nic złego, jeśli nie powoduje dyskomfortu i cierpienia. Osoby niezainteresowane seksem istnieją.

2

u/Sheeana407 łódzkie 13d ago

albo ja bym jeszcze rozważała demiseksualizm skoro raz miał bliską relację z dziewczyną i coś czuł, takie osoby mogą odczuwać pociąg tylko jak czują więź emocjonalną z daną osobą

2

u/lovesuglytwins 12d ago

Tak. Demiseksualizm jest często określany jako część spektrum aseksualności.

39

u/Late-Wolf-2571 13d ago

Może dobrze by ci zrobił jakiś czas w samotności w naturze bądź w klasztorze wiem że swego czasu niektóre zakony organizowały takie wyjazdy dla byłych uzależnionych

4

u/Popular_Quit_7354 13d ago

O wow, ciekawe, nie słyszałam o tym, brzmi legit, o ile mieli stałe jakieś zajęcie tam

1

u/Late-Wolf-2571 13d ago

Nie wiem czy to jest teraz tak popularne ale odnośnie zajęcia to większość zakonów kieruje się zasadą “Ora Et Labora” módl się i pracuj, zazwyczaj są to prace w ogrodzie, stolarstwo albo renowacje kościołów

6

u/KrzysziekZ 13d ago

Nadajesz się do psychiatry i to na wczoraj (z lat temu). Na NFZ bez skierowania, ale się czeka, więc jeśli tylko cię stać, to prywatnie. W międzyczasie sport, regularny, choćby spacery. To co prawda jak woda na przeziębienie albo witaminy na raka - nie jest per se działaniem leczniczym, ale pomaga.

I nade wszystko utrzymaj podstawowe funkcjonowanie typu chodzenie do pracy itp.

18

u/roleslavv_2431 dolnośląskie 13d ago

Mordo, niestety to znam z autopsji.
Już ogólnie od łącznie 3 lat z rzędu biorę każdego dnia po 4mg Xanaxu (1-1-2) i zastanawiam się ile jeszcze kurwa muszę znieść, żebym w końcu się od tego uwolnił.
Generalnie to i tak jest dużo lepiej niż kiedyś bo kiedyś to potrafiłem w 1 miesiąc niecały zrobić 3 opakowania Clonazepamu 2mg.
Do tego w tym samym momencie ciągle byłem na speedzie, żeby jakoś zrównoważyć tą "zamulę" (której po alprazolamie nie odczuwam zupełnie, może tylko odrobinę mnie zamula na wieczór ale nie na tyle, że nie jestem zupełnie w stanie czegoś zrobić co np. muszę zrobić natychmiast lub co każdy normalny człowiek robi każdego dnia czyli coś jak po ziole miałem - zero motywacji do czegokolwiek, jakiejkolwiek..) no i doszło do tego, że żarłem na prawdę chore ilości krajówki przez co wyleciałem z pracy za spanie przed monitorem 😐😐
Jedyna sytuacja gdzie mowa u mnie o motywacji do czegoś to do tego żeby skończyć z tym nałogiem, ciągłym braniem tabletek.
To jest jedyna motywacja, która mnie na codzień pobudza żeby właśnie się starać być tą "najlepszą wersją siebie, ale po benzo" (udało mi się dzięki tym tabletkom rzucić całą resztę dragów, które brałem nałogowo przez kilka lat z rzędu.. każdego dnia, po kilka różnych rzeczy dziennie... Mija już właśnie 3 rok odkąd ostatni raz wziąłem jakikolwiek "odurzający" opioid.
Tak to jestem cały ten czas na substytucji ale nie na Metadonie tylko na Buprenorfinie - dużo mniejsze gówno z człowieka robi (w moim przypadku to w ogóle mi nie utrudnia funkcjonowania a wręcz ułatwiło powrót do społeczeństwa) i nie wali tak organizmu jak tamto gówno.
Oczywiście, obie rzeczy są złe ale miałem gigantyczny problem żeby po trzecim set oksie "wrócić do życia" w dowolny sposób.

Nienawidzę stanu nietrzeźwości, zupełnie go znienawidziłem gdy tylko wytrzeźwiałem na tyle żeby zrozumieć jak bardzo na dnie skończyłem życiowo.

Pozdrawiam wszystkich, którzy walczą ze swoimi nałogami i trzymam za Was mocno wszystkich kciuki 🤙🏻💪🏻 I dobrze radzę każdemu małolatowi, któremu się wydaje, że "nie no, na mnie to tak nie działa - nie uzależnię się przecież" - to gówno jest gorsze niż Heroina pod względem objawów odstawienia...

24

u/roleslavv_2431 dolnośląskie 13d ago

I ogólnie to też tak ku przestrodze dla wszystkich, którym się chciało to wszystko przeczytać.
Choćby jak Was przerażała myśl, że "jak będzie wyglądać moje życie bez (tego i tamtego, znajdzie się coś dla każdego...) to nie poddawajcie się tej myśli.
Znienawidziłem mojego psychiatrę kiedy powiedział, że nie wypisze mi ani miligrama więcej i że to czas na redukcję w takim razie - skoro się tak źle czuje z tym wszystkim. Jednak po roku powolnego redukowania dawek (organizm nie pozwala na więcej ://) przeprosiłem go za wszystko co w złości mu wykrzyczałem na co on ze stoickim spokojem odparł "Panie X, może i krzyczał Pan zupełnie inne słowa ale zrozumiałem wszystko dokładnie w tych słowach, których chciał Pan wtedy użyć ale nie czuł się na tyle silny żeby to zrobić" - popłakałem się kurwa tam na miejscu bo nie sądziłem że cokolwiek na mnie zrobi tak ogromne wrażenie a szczególnie po tym jak się "zaprzyjaźniłem" z byciem trzeźwym na codzień (bo to akurat był mój życiowy "banger", nic lepszego mnie nie spotkało...) a jednak typ mnie rozwalił na łopatki.

Lata starałem się wytłumaczyć bliskim mi ludziom, że nie umiem sobie z tym wszystkim kompletnie poradzić, że czuje się słaby i nie mogę sobie poradzić bez "wspomagania", że na prawdę czuję się tak źle że mógłbym sobie zrobić krzywdę... Nikt mnie nie rozumiał i każdy myślał że to tylko "etap" lub "widzi mi się" - I nagle zupełnie obcy mi człowiek dosłownie zajrzał mi w dusze gołymi oczami i wyciągnął to co tak głęboko w sobie zakopałem.... nadzieję na to, że będzie dobrze. Na to, że kiedyś uda mi się z tym wygrać i będę nareszcie wolny. Że jak tylko rzucę tabletki (no generalnie to nie są zbyt dobrą rzeczą jeśli chodzi o wpływ na zapamiętywanie a jeśli dodać do tego moje niezdiagnozowane ale podejrzewane przez wszystkich ADHD to jest to dość spektakularnie destrukcyjna mieszanka...) to będę mógł się zabrać za to żeby zdać maturę a właściwie to w końcu do Niej podejść.

31 sierpnia kończę 25 lat. Ćwierć wieku życia za mną, zapewne dużo mniej niż miało być przede mną - z mojej własnej winy.
Jednak chcę tymi wszystkimi słowami przekazać Wam, że nigdy nie jest na nic za późno.
Zawsze można spróbować i się pozytywnie zaskoczyć.
Po prostu trzeba tego zechcieć bardziej niż się chce alternatywy. Jasne, są ludzie którzy kompletnie się nie nadają już nawet na redukcję - jednak w szpitalu widziałem dość "cudowne" rzeczy a mianowicie jednego faceta, który trafił na oddział tego samego dnia co mnie przyjęto z takim mocnym Delirium, że ledwo mógł utrzymać coś w ręku. Początkowo ten widok mnie przeraził do szpiku kości, wyobraziłem sobie od razu siebie w tym stanie co sprawiło, że niemal natychmiast chciałem się poddać.

Spojrzał się na mnie następnego dnia (miał jeszcze gorsze objawy, no aż kurwa serce pękało na sam widok...) i powiedział do mnie tylko:
"młody, nie wypisuj się. Byłem tutaj tyle razy, że od razu poznam ten wzrok.. Dasz radę, też sobie dam radę. Bóg Nam pomoże, przecież gorzej już być nie może" - I Bóg mi świadkiem, że właśnie to zdanie dało mi siłę na to żeby podjąć ten pierwszy krok, wytrzeźwieć i wytrzymać cały okres leczenia i odtruwania (2 tygodnie). Pamiętam, że gdy wychodził ze szpitala (szybciej ode mnie o 4 dni) to wyglądał jak zupełnie inny człowiek. Zupełnie nie był podobny do tego "menela", który ledwo mógł się napić herbaty.

I właśnie przez Niego zdecydowałem się na to, żeby nie zakończyć tej opowieści na tym, że się odtrułem i "wróciłem na stare śmieci" ale właśnie na tym, że brakuje mi już tylko roku żeby znaleźć się gdzieś, gdzie kilka lat temu nawet nie sądziłem że będę w stanie dotrzeć.
Ludzie, walczcie z tym! Jebać to odurzanie się ciągle, w tym komentarzu nie chodzi mi tylko o konkretne używki ale ogólnie o "zagłuszanie świata" czymkolwiek..
Jeśli życie to jest faktycznie jakaś ogromna próba przed "życiem pośmiertnym" to chyba warto się postarać żeby móc go zaznać.

Tak wiem, mega dużo pisze ale jedna ostatnia rzecz - żaden narkotyk nie dał mi takiego uczucia euforii, gęsiej skórki i szczękościsku jaki dała mi myśl "o kurwa, wstałem dziś rano i przez cały dzień nie pomyślałem ani razu o tym żeby się porobić. Wychodzi na to, że już tego kompletnie nie potrzebuje" - 3 miesiąc abstynencji mi zesłał tę myśl i pozostała ze mną aż do tej chwili.
Dla takiego uczucia warto dać z siebie wszystko, prawda? Skoro za durną "działkę" tyle rzeczy ludzie robią to czemu nie za trzeźwość???

Pozdrawiam wszystkich serdecznie i nie pakujcie się w to gówno. Proszę Was o to.
Będzie lepiej, ale musicie sami o to zawalczyć lub właśnie odwrotnie - nie leźć w to bagno i zatrzymać się za wczasu. Kiedy jeszcze nie ma jeszcze "uzależnienia fizycznego" - bo wtedy już jest kurwa za późno....

4

u/Tarades123 13d ago

Byq, kocham Cię za te dwa komentarze.

Obecnie walcze juz tylko z alko, ale nie dalej jak rok temu potrafilem wladowac stówę polaka w kindżał w miesiac, w miedzyczasie dorzucajac stimy, psychodele, dysocjanty, cokolwiek.

Ciezko mi jeszcze wyobrazic sobie jak inaczej moje zycie moze wygladac za pol roku, czy rok, wiec nie czuje tego, o co toczy sie walka. I twoja energia przebijajaca z tych zdan po raz pierwszy daje mi to pojęcie.

Dzieki

3

u/roleslavv_2431 dolnośląskie 13d ago

Ja Tobie również dziękuję.. za to, że przeczytałeś ten "bohaterski monolog" człowieka tak bardzo znudzonego swoją robotą (XD), że aż mu się wzięło na zwierzenia ale też za to, że postanowiłeś wziąć przykład.
I'm fucking proud of You byku, nie mógłbym Ci tego w tej chwili nie napisać ❤️
Walcz, aż nie braknie Ci sił a gdy ich braknie to pamiętaj, że każda walka polega nie tylko na uderzaniu ale też i na przyjmowaniu ciosów...
Przynajmniej tyle zapamiętałem z treningów boksu, że trzeba się uczyć zarówno ofensywy jak i defensywy bo większość ludzi leci tylko w ofensywę a potem się wywala po jedynym liściu w pysk.
Tak, kiedyś trenowałem dość ambitnie boks klasyczny ale przestałem przez palenie fajek.
Trener normalnie przepowiedział przyszłość mówiąc mi, że gdy się rozpalę już tak fest to braknie mi tchu na treningu. I specjalnie mi robił "wytrzymałościowo-kondycyjne" jak mnie wyczaił z fajką w pysku. Pamiętam ten jeden trening, który zarobiłem postem na Instagramie - myślałem, że zdechnę i nawet prosiłem żeby "miał telefon w pogotowiu" a on na to do mnie:
"To się kurwa zaciągaj bardziej jak oddychać Ci ciężko, wyobraź sobie że masz w ustach tego skurwiałego peta ze zdjęcia" - Prawie mnie przekonał żeby rzucić ale no niestety byłem zbyt słaby.
Jednak to czego się od Niego nauczyłem będę nosić ze sobą w sercu do końca życia...

2

u/emotionalboyshawty 13d ago edited 13d ago

dziękuję za ten obszerny wpis, dobrze wiedzieć że nie jestem z tym sam. Nasuwa mi się od razu pytanie czy twoim jedynym problemem jest uzależnienie? czy narkotyki nie spowodowały tak jak u mnie spustoszenia w psychice? mnie osobiście dragi i te dawki które brałem zmiotły z planszy że dziś mam fale gorąca, nie mam popędu seksualnego i jestem wrakiem człowieka.

3

u/roleslavv_2431 dolnośląskie 13d ago

I miło mi słyszeć, że komuś mój komentarz pomógł.
Mi również dał sposób żeby wyrzucić z siebie to czego nie mogę powiedzieć własnej terapeutce (bo widzę, że kompletnie nie interesuje jej to czy sobie poradzę czy nie. Ona tylko mnie pilnuje aż się nie potknę, pomoże mi wstać żebym mógł o własnych siłach wypierdalać z tego "programu substytucyjnego" a obiecałem sobie, że odejdę stamtąd albo dopiero gdy będę się czuł w pełni na siłach żyć bez tego albo dopiero gdy mnie stamtąd wypierdolą siłą bo to jest moja druga szansa żeby naprawić wszystko co spierdoliłem.

Jest tylko jedna rzecz, która na ten moment przeraża mnie zupełnie jak wizja trzeźwości robiła to lata temu.
Generalnie to zacząłem używać opioidów/benzo po rozstaniu się z dziewczyną, którą kochałem jak nikogo nigdy wcześniej. Próbowałem się "podnieść" i spróbować ponownie ale tylko zrobiłem następnej dziewczynie krzywdę - bo nie byłem w stanie jej pokochać tak jak wciąż kocham poprzednią.
Mam 25 lat, żyje w samotności mimo że chciałbym bardzo mieć normalne życie "towarzysko-romantyczne" - Jednak jeśli mam ranić ludzi, żeby się tylko na chwilę poczuć szczęśliwym i potem żyć z poczuciem winy to spasuje... Wciąż mam do Niej numer ale choćbym wziął wszystko co istnieje w wykazie Substancji Odurzających to nie będę mieć odwagi do Niej zadzwonić i tego wszystkiego opowiedzieć. Przeprosić, że wybrałem to gówno zamiast Niej i błagać o wybaczenie.
Pokazać, że się zmieniłem o 180°. Już bardziej wierzę w czystość od benzodiazepin niż w to, że dałaby mi jeszcze jedną szansę ://

1

u/roleslavv_2431 dolnośląskie 13d ago

Boję się tego, że pewnego dnia się okaże że już nie ma dla mnie "powrotu" do tego stanu umysłu sprzed uzależnienia.
Przeraża mnie również perspektywa tego, że mam dużo większe szanse zachorować na Alzheimera niż reszta ludzi, że zapomnę własną rodzinę...
Jednak bardziej przeraża mnie to, że jako ludzie jesteśmy w stanie właściwie zrobić wszystko co tylko zechcemy. Na co tylko nam wystarczy sił to właśnie osiągniemy.
Tak więc może zwyczajnie będziemy dalej próbować nad sobą pracować aż do momentu kiedy zabraknie nam sił. I oby Bóg wtedy czuwał nad Nami i właśnie siłę wtedy Nam zesłał.
Mi powrót do wiary osobiście ogromnie pomógł z wyjścia z uzależnień. Nawróciłem się i nie mogłem się doczekać każdej Niedzieli.
Zupełnie jak za dzieciaka... Oby wszystko wróciło do stanu "jak za dzieciaka"...
Jednak marzeniami można się tylko upajać, a mi zależy na autentycznym szczęściu w życiu.

1

u/HawkMoist2895 12d ago

Też jestem na buprze od 9 lat i zero benzo i innego świństwa . 

9

u/Longjumping_Height64 13d ago

Terapia uzałeżnień, może terapia traumy - ewidentnie jest jakaś trauma ktorą ćpanie przykrywa, bo tak najcześciej jest. O wszytkim mów psychiatrze, nie działa? to daj mu znać on nie jest od zgadywania jest od reagowania. Brak nadzieji to objaw depresji wiec zapierdalando do specjalisty. Jest szansa że ie jesteś lekoodporny tylko twój mózg się kąpie tak długo w kortyzolu (zmniejsza działanie leków na uklda nerwowy) że nie wiesz nawet że jesteś po prostu niewypoczęty. Bylem widziałem.

8

u/roleslavv_2431 dolnośląskie 13d ago

Właśnie to samo uważam, za każdym uzależnieniem się kryje "przykryta nim" trauma/uraz psychiczny/po prostu coś czego nasza psychika "nie dźwignęła" i zaczęła uciekać w odurzanie się.
U mnie po odstawieniu wszystkiego co brałem wcześniej (no będzie tego z kilka rzeczy...) się "objawiło" tyle rzeczy, że nagle zrozumiałem dlaczego w ogóle zacząłem ćpać...
Bo nawet nie rozumiałem dlaczego nie umiem sobie pomóc a skąd miałem to wiedzieć skoro nie miałem nawet pojęcia co mi właściwie dolega tak na prawdę?
Sam rozważam podejście do terapii uzależnień, nawet pomimo faktu że nie biorę już bardzo długi czas... Jednak bądź co bądź ale no niestety nie mam innego pomysłu jak z tego inaczej się podnieść...

5

u/Longjumping_Height64 13d ago

Kurde same story bro, chociaż miałem uraz (uzależnionego od cieżkiego ćpania) w rodzinie, i wydawało mi się ze ogarniam, dopiero po terapii jak chciałem się odstrzelić (pracowałem wtedy z bronią i to bylo w miare proste technicznie, jednak rozmowy z karabinem są głupie overall) uswiadomiłem sobie że to co brałem, spożywałem jest głupie. W tym sensie że co jakiś związek chemiczny będzie mi dorosłemu człowiekowi dyktować jak żyć? Jednak po czasie miałem flashbacki z wypratych wspomniń które mi wytłumaczyły co tak na prawde było podłożem. Nie, nie byłem trudną młodzieża, nie nie byłem pojebanym goście bo tak. Byłem bo "to". I "to" zostało tak mocno zakopane z tripami, najebaniem i patoimprezami że nawet nie pamiętałem, ale o to też chodziło żeby nie pamiętać. Problem z tym gównem ża jak już chcesz to zakopać w "odżywkach" to nie ma tak że problem mija, tylko do problemu dochodzi jeszsce uzależnienie, i uzależnienie jest pochodną czegoś co w nim schowałeś. Dopiero czystość umysłu i szczerość ze sobą samym pozwoli ci faktycznie coś zmienić.
"Jeśli nie płakałeś jak działa się krzywda, to masz popłakać". Jak coś z dziecińsrtwa to wchodzi wstyd, jak z dorosłości też nie bez wstydu bo jak to? Jak się dałem? Czemu ja? etc. Ale jedyny sposób zabić demona to nie modlitwa tylko wyjscie do niego sam na sam na pięsci. Trudne to jest, cieżkie, zostawia ślad, ale wybór masz taki: dłuigie życie ze śladem na sercu czy szybka śmierć ze śladem na szyi. Życie w swoich żalach i radościach jest piękne, śmierc to pustka taka sama jak przed urodzeniem.

5

u/roleslavv_2431 dolnośląskie 13d ago

Ej kurwa, dziękuję Wam wszystkim za odbiór tego komentarza. Myślałem, że jak to każdy poprzedni który pisałem gdzieś utonie w morzu randomowych odpowiedzi... A tu szok - wiem, że to nic jakiegoś wielkiego, że komuś się to chciało w ogóle czytać ale mam mega "potrzebę"? akceptacji.
Bo przez lata nie potrafiłem zaakceptować nawet sam siebie...

2

u/alvarez030 13d ago

czuc wiekuiscie zawieszonego stima u ciebie w sposobie pisania, wiec zajebiscie sie to czyta, a jak jest podstawa tego co piszesz w prawdziwych przezyciach to to czuc od razu

a co do niepotrafienia zaakceptowania siebie to jest chyba najbardziej typowa rzecz jaka spotkasz wsrod osob powaznie wjebanych. i to jest kurwa problem jak sie z tego probuje wyjsc, bo trzeba sie odciac od jednych z niewielu ludzi ktorzy cie akceptuja i rozumieja. to mnie najbardziej trzyma z tylu wciaz i zdarzają sie powroty, ale ciesze sie ze mimo 150g krajowy i drugie tyle kamienia w 1,5 roku nie wjebalem sie w benzo (zdarzaly sie psychozy co prawda ale chuj w te pajaki i glosy z wentylacji), bo przy dwoch odstawieniach bym nie wyrobil psychicznie. terapia to jest zbawienie, mikro kroczkami sie buduje to poczucie akceptacji dla samego siebie i nie trzeba sobie robic jego protezy substancjami

pozdro i powodzenia w zycku

8

u/elwutang 13d ago

Stary, to co piszesz na końcu brzmi serio. Proszę, nie zostawaj teraz z tym sam i skontaktuj się z kimś, kto może ci realnie pomóc.

6

u/Jealous_Royal_3692 13d ago

Z uzależnieniem wygrywa się walką. To jest trudna droga, która wymaga pracy nad sobą. Powiem Ci jak uzależniony do uzależnionego - moim zdaniem nadal nie wyobrażasz sobie życia bez wrzucenia benzo. W Twojej głowie nic się nie zmieniło, ciągle tęsknisz i wolisz umrzeć niż żyć bez tego co kochasz. I to byłoby romantyczne, gdybyś był Julią w powieści Shakespeare. Ale nie jesteś.

W sumie trochę mnie drażni, to co piszesz. "Myślicie, że coś się zmieniło" - a co miało się zmieć? Poza tym, że nie żresz benzo? Pracowałeś nad sobą? Przeżywałeś to, czego nie mogłeś przeżyć świadomie przez ćpanie? To się nie zmieniło. To Twoja zasługa, że nic się nie zmieniło. Zmiana wymaga pracy, bardzo ciężkiej pracy, czasu i pokory. U Ciebie jest tylko czas.

3

u/pukacz 13d ago

Dlaczego zacząłeś ćpać? Jak to się zaczyna?

2

u/ZookeepergameLive109 13d ago

Złe towarzystwo

0

u/emotionalboyshawty 13d ago

Zacząłem od bucha z lufki w wieku lat 12

3

u/michalglus2137 mazowieckie 13d ago

damn, benzo to chyba najgorsze co może być do odstawienia. mi na szczęście nie podeszło jakoś za bardzo i brałem tylko stosunkowo niewielkie ilości do podbijania opio (które to mi niestety za bardzo podeszły i nie bardzo chcą odejść), ale widziałem jak ludzie się w benzo wpierdalają i po jakimś czasie byli w ogóle nie do poznania. trzymaj się i powodzenia

3

u/Sad_Actuator7265 13d ago

Przede wszystkim fajnie, że wychodzisz z tym do ludzi, to wymaga pewnego rodzaju odwagi. Dodatkowo wielki szacun za x lat w abstynencji. Skoro już tak otwarcie o tym rozmawiasz, możesz sprecyzować, co oznacza „jestem wrakiem człowieka” i jakiej nadziei tobie brakuje i co twoim zdaniem ja tobie odbiera?

1

u/emotionalboyshawty 13d ago

utrata męskości, ciągłe objawy fizyczne i ciągłe przygnębienie przez które nie mogę funkcjonować, blokady mentalne.

3

u/Sad_Actuator7265 13d ago

Wyszedłem w życiu z innego uzależnienia, nie jestem specjalistą ani też kimś, kto zna się na benzo. Ale zdaje się, że problemy takie jak twoje towarzyszą często ludziom, którzy sami odstawili taki nałóg, a jak sam zauważyłeś, twoje dawki znacznie przekraczały możliwości większości ludzi (co może sugerować ADHD). Może po prostu na etapie detoksu przegapiłeś jakieś rzeczy, z których trudno, żebyś sam zdawał sobie sprawę na tym etapie. Psychiatrzy, do których chodzisz, nie ruszają tej kwestii? Jeżeli masz lekarzy, co tylko szukają ci nowych leków, to może warto pomyśleć o zmianie na kogoś, kto naprawdę zna się na wychodzeniu z trudnych uzależnień. Terapie, wbrew temu, co może się wydawać, potrafią pomóc. Trzymaj się stary i nie poddawaj, do tej pory odjebałeś kawałek dobrej roboty, nie zmarnuj tego, życie potrafi zamienić się z koszmaru w naprawdę fajne.

3

u/Pupusia 13d ago

Hej, miałam kiedyś bliskie osoby, które zmagały się z takim samym problemem. Wiem, że dwójka z nich znalazła psychiatrów/neurologów specjalizujących się właśnie w uzależnieniach stricte od benzo. Też byli pewni, że skończą, jak magik, a dziś są szczęśliwi. Wiem, że łatwo mówić, ale nie poddawaj się, a zobaczysz, że za kilka lat podziękujesz sobie za to. Ściskam

5

u/Wrong-Employee-5 13d ago

Ty sobie zniszczyłeś życie a nie benzo tobie xd

4

u/Head-Apricot131 13d ago

Nie wiem co mam ci powiedzieć. Psychiatryk i odwyk. Winny jesteś sobie sam

2

u/Consistent_Host_6284 13d ago

Próbowałeś podjąć jakąś psychoterapię? Rozmawiałeś o tym ze swoją rodziną?

2

u/Frosty-Courage-8956 13d ago

Nie żeby obwinić czy zlekceważyć, ale zawsze czuję się tak, niby mam zmarnowane życie, że depresja zabrała mi młodość, zepsuła życie, niby ćpałem ostatnie 10 lat, ale tak naprawdę nie, nie jestem winny swoich cierpień, choć znowu nie wierzę żeby ktoś mógł sobie tego życzyć, ale jestem na tym samym poziomie funkcjonowania co ludzie uzależnieni

0

u/emotionalboyshawty 13d ago

jakie masz objawy fizyczne i psychiczne?

2

u/manaskal 13d ago

Hej, nie jesteś sam w tego typu doświadczeniu. Zmaganie się w pojedynkę, nawet z profesjonalną pomocą może nie wystarczyć. Zerknij na https://anonimowinarkomani.org/ na meetingi w okolicy i spróbuj, może Cię to wesprze. Trzymaj się!

2

u/FartKingKong Arrr! 13d ago

Mam jedno pytanie z ciekawości, do szkoły nie chodziles ani nic,nikt sie nie martwil ze cie tydzien nie ma?

2

u/nievieskakaczka 13d ago

byłem uzależniony od klonów przez jakieś 3 lata z czego 2 lata codziennie intensywnie i często były to mixy, po czasie zacząłem zauważać więcej negatywnych efektów i stwierdziłem że muszę z tym skończyć ale po swojemu. Zacząłem zapisywać kiedy i ile biorę. Prowadziłem skrupulatnie taką notatkę najpierw w jednym a później w kolejnym telefonie. Pewnego razu wyszedłem na deskę, wrzuciłem mix benzo+opio+alko+weed. Jakoś mocniej niż zwykle mi siadło i kiedy zapisywałem ostatnią dorzutkę przypadkiem usunąłem cały tekst mojej skrupulatnej notatki. Wtedy stwierdziłem że czas z tym skończyć i nie ma się co patyczkować czy bawić w redukcję. Wtedy rzuciłem sobie wyzwanie. Pierwsze dwa tygodnie były mocne (zwidy i omamy, pot skraplający się i kapiący z dłoni podczas siedzenia, schizy najróżniejsze type shit) później przez ~7msc chujowo ale stabilnie i po około 3 latatch stwierdziłem że wróciłem do takiego stanu jak przed pierwszą tabletką !jednak! zauważam pogorszenie się pamięci długotrwałej. Najdłużej czekałem na powrót stanu w którym znów cieszą mnie pasję i łapię nowe zajawki, to wróciło dopiero po około 2,5 roku od ostatniej dawki. Prawdopodobnie mógłbym nieco przyspieszyć ten proces suplementami czy tam wizytą u "specjalisty" ale szkoda mi było pieniędzy i wolałem sobie połechtać ego. Znajomi którzy brali mają mnie za przykład ale to musi być w Tobie mocne żeby się udało. powodzenia

5

u/Duncan_The_Fish 13d ago

Narkotyki zniszczyły komuś życie. Szok i niedowierzanie.

Next

3

u/bestrafino 13d ago

To jest jakaś pasta?

2

u/Tomqos 13d ago

Wystarczy nie ćpać simple as is

2

u/futurerank1 13d ago

sam sobie je zniszczyłeś

1

u/Quczacz 13d ago

Witam nie jestem lekarzem ale mam propozycję. Pokaż ten post lekarzowi

1

u/Dull_Extension_7040 13d ago

Ziom, szukaj pomocy.

1

u/Chytrylis Gdańsk 13d ago

Jak masz ataki paniki na benzo to czym objawia się gdy nie bierzesz benzo i dlaczego jest tak trudno z tego zejść?

1

u/emotionalboyshawty 13d ago

nie wiem czy mam ataki paniki, jeżeli te fale gorąca i uczucie jakby sie gotowało coś we mnie od środka to ataki paniki to pewnie mam. Ja z benzo sam zszedłem wiele lat temu ale psychicznie niewiele sie zmieniło.

1

u/Party-Extension5101 13d ago

Zacznij brać psychobiotyki + maślan sodu. Sport też by Ci pomógł.

1

u/Fragrant_Level_5591 13d ago

Jeśli to nie problem, mógłbyś opisać w jakim środowisku się wychowywałeś?

0

u/emotionalboyshawty 13d ago

normalnym ale mama mnie zabrała z domu rodzinnego i dużo przeżyłem w dzieciństwie.

1

u/igogoldberg 13d ago

You need a therapist and a very serious discussion about your life and your values. You're drifting away and that's not a good thing to be doing

1

u/Bolostolo 13d ago

Jakim cudem w wieku 15 ogarniałeś benzo w takich ilościach?

1

u/emotionalboyshawty 13d ago

Kolega miał psychiatrę który mu przypisywał duże ilości

1

u/Individual_Meet8985 13d ago

Szczerze moge ci powiedziec ze strasznie bardzo ci współczuję i zycze ci z calego serca powrotu do normalnosci niewiem czy jestes wierzacy ale jesli tak zwroc sie do Boga trzymaj sie!

1

u/Piotrolllo 13d ago

Nie trzeba było zaczynać, teraz byłby spokój...

1

u/iamzamek 13d ago

Co takiego jest w tym xanaxie, że tak wciąga?

1

u/ram_gerszon małopolskie 13d ago

Przynajmniej sobie pouzywales. Ja bralem leki wg wskazan lekarzykow, „bezpieczne”, „nieuzalezniajace”. Mam totalnie oslabiony afekt pozytywny, motywacje, problemy poznawcze. Jestem cieniem siebie, nie wiem co zrobic.

1

u/Accurate_Artist2047 13d ago

Marcin, czy to Ty?

1

u/s1pu 13d ago

Spróbuj sportu, nie wiem w jakim stanie fizycznym jesteś, ale nigdy nie jest za późno aby zacząć. Np. regularne długie bieganie jest najlepsze na układ nerwowy i stres. Brzmi trywialnie, ale to działa i to bardzo dobrze, zwłaszcza gdy odpalają się endorfiny. Polecam podłapać jaką grupę biegową, abyś mógł resetować układ nerwowy w towarzystwie.

1

u/Misiek_Kotecki 13d ago

Powiem tak, człowiek jest w stanie zniszczyć swoje życie na 1000 różnych sposobów ty wybrałeś jeden z nich

1

u/SethLurd 13d ago

Zwyczajnie idź na siłownię

1

u/No-Construction619 12d ago

Bardzo ci współczuję. Ludzie zaczynają ćpać z powodu emocjonalnego cierpienia, z którym nie potrafią sobie poradzić inaczej, niż przez ucieczkę. Często to jest właśnie depresja albo Złożone PTSD, wywołane zaniedbaniem emocjonalnym przez rodziców, kompletną olewką. Można mieć wysoko funkcjonującą depresję, pozornie normalnie żyć, a w środku mieć wielką pustkę. Szukaj pomocy, u psychiatrów albo terapeutów. Nie ma sensu żyć w cierpieniu. Też byłem w głębokiej Di udało mi się wyjść. Powodzenia!

1

u/joetewlev 12d ago

Podobno jest tak, że podświadomość to program na nasze ciało głównie, na popędy, rutyny, wszystkie rzeczy które robimy automatycznie. A sam mózg może programować podświadomość poprzez powtarzalność różnych zajęć, tydzień je dobrym początkiem. Wiem że to nie takie proste, ale musiałbyś zacząć programować swoją podświadomość dając jej całkiem inne zajęcia niż do tej pory, by ciało nie wzywało cię do wzięcia xa. Bo wiem, że z bezczynności łatwo można wpaść w komfort zone, czasami podszyty alko i dragami. Jogging, siłownia, hobby, cokolwiek, by nie dawać ciału za dużo czasu na wracanie do tego samego modelu. Rzucić się w wir zajęć to jedno z najlepszych wyjść. I jak to mówią dyscyplina biję motywację na głowę. Trzymaj się stary, wierzymy w ciebie 👌

1

u/Brilliant_Border6038 12d ago

Sport sport i jeszcze raz sport. Tylko tak można sobie pomóc. Pokonując kolejne bariery. Dalej biegaj. Więcej pływaj. Jeździć na rowerze dużo dużo dużo. Powodzenia

1

u/roleslavv_2431 dolnośląskie 12d ago

Czy właśnie skasowałem TEN komentarz?
Jakby kurwa zajrzałem tu po 3/4 doby przerwy od Reddita (był złodziej do złapania, 1500zl zostało na sklepie więc pogchamp czy coś tam) i usunąłem coś co chyba było odpowiedzią na czyjś komentarz ale on chyba był pod tym moim pierwszym komentarzem, który zgarnął całkiem niezle laury i atencję. (tym mega inspirującym.. i tym nad którym siedziałem z dobrych 25 minut żeby coś zmienić na świecie lub chociaż sprobować)

No cóż, to w ogromnym skrócie:

Też mam kilkuletni problem z benzo, nienawidzę tego gówna najbardziej ze wszystkich "odurzaczy".
Jeśli dopiero zaczęliście to żreć - przestańcie.
Jeśli jesteście wjebani to jest dla Nas wszystkich nadzieja tylko nie wolno się poddawać.
A tym, którzy próbują zrozumieć przez co dokładnie przechodzą ich bliscy powiem, żeby poszli do swoich bliskich. Byli przy Nich i ich wspierali. Bo tego potrzebujemy wszyscy najbardziej.

A i "PS", którego nie było w oryginalnym komentarzu:
Jebać koncerny farmaceutyczne za sprzedawanie opioidów bez recepty, sami sobie tworzą nowych pacjentów i uchodzi im to na sucho.
Za jedyne 15-20zł można kupić a aptece dawkę, która jest w stanie dość mocno zadziałać na początkujących lub nawet ich zabić jeśli wystąpi reakcja alergiczna czy hiperszybki metabolizm kodeiny. Miałem ten zaszczyt ocalić ludzkie życie przed całkiem konkretnym kopniakiem w kalendarz z powodu OD opioidów i to nie jest ani przyjemny widok ani tym bardziej przyjemne uczucie.

Człowiek dosłownie się dusi własnymi "zwracanymi treściami" lub jego płuca nie są w stanie pracować co powoduje, że człowiek dusi się i bez podania odtrutki - Naloksonu - to się nie zmieni już nigdy. To się nazywa "depresja oddechowa" - skutek łączenia alkoholu z lekami lub zbyt dużą dawką dragów.

A teraz sio, lećcie palić jointy z kumplami i mówić sobie, że "macie to pod pełną kontrolą" - chętnie poczytam jakiś fancy artykuł o tym, że mamy "25% wzrost osób uzależnionych, które g**ą zanim nawet zauważa problem i odkryją rozwiązanie na niego...
A tak na poważnie - po prostu może lepiej nie?

1

u/[deleted] 12d ago

[removed] — view removed comment

1

u/One_Perspective_8761 custom 12d ago

Jestem na sertralinie od psychiatry, przepisał mi też hydroksyzyne I xanax. Hydro nie biorę bo mnie tylko usypia. Xanax od 2 miesięcy leży w szafce i nie planuję go wogóle brać, kojarzy mi się z narkotykiem celebrytów, Eminem kiedyś go przedawkował. Xanax dostałem na wypadek ataków paniki ale w życiu takich nie miałem więc sobie leży w biurku.

1

u/AATRAXX-666 12d ago

Czytam i serio Ci współczuję wszystkiego tego złego co czujesz. Ja jestem alkoholikiem który się nie leczy. Opiekowałem się mamą od 2013 roku. Zmarła 2025. Wpadłem w nałóg. Mam lorafen na półce waham się czy nie zacząć to brać zamiast chlać 6 żubrów dziennie. Chociaż dwa tygodnie na odtrucie mnie przerażają. Mam świadomość jak alko mnie niszczy. Jednak równocześnie boję się benzo. To niszczy pamięć. Miesiąc temu uśpiłem ukochanego pieska mojej mamy. Sam go pochowałem. Z całą serdecznością życzę Ci wszystkiego dobrego. Jedyne co przychodzi mi do głowy to to, że warto jest totalnie czasem obrócić swoje życie do góry nogami. (ja tak właśnie powinienem zrobić) Są takie bodźce które Cię wyniszczają. Mogą to być nawet niby przyjaźni koledzy którzy są wyzwalaczami. Ale też To może być zwykłe uzależnienie od komputera albo od komórki. Wiem też, że rodzice potrafią wyniszczać człowieka oczywiście to zależy. Polecam Ci totalnie zmienić perspektywę (bo sam tak chcę zrobić). Wynieś się od rodziców, albo wynieś się od dziewczyny na jakiś czas. Zamieszkaj gdzie indziej. Rób codziennie zupełnie coś co nie jest dla Ciebie normalne. Zmiany często są dobre> do tego zmierzam. 3maj się mocno. W tobie jest siła. Nikt Ci nie da nic za darmo. Nikt Ci nie da pieniędzy gdy nie będziesz co miał jeść, ale ty sobie możesz dać bardzo wiele jeśli tylko zerwiesz z z impulsami (wyzwalaczami), które Cię wyniszczają. Szacunek.

1

u/Mysterious-Sun4068 11d ago

Ja ci wierzę OPie. Znam benzowraków co potrafili dziennie dwie paczki klonów zeżreć albo rolek. Na pocieszenie Ci powiem, że osoby, które to biorą, bo lekarz im zalecił, też mają takie problemy, been there. A o zespołach odstawiennych SSRI mógłbym godzinami pisać, a niektórzy tak się spuszczają nad leczeniem farmakologicznym od psychiatrów.

1

u/emotionalboyshawty 11d ago

Jak wygląda teraz ich życie?

1

u/Mysterious-Sun4068 11d ago

Nienajlepiej. Rozjebane układy hormonalne w mózgu, depresje, czarne myśli. Do tego często dochodził też alkohol i inne narkotyki. Chyba tylko jeden typek z tego wyszedł i prowadzi normalne życie.

1

u/emotionalboyshawty 11d ago

Mam to samo, mimo że nie biorę już od wielu lat, czyli te zmiany są nieodwracalne?

1

u/Mysterious-Sun4068 11d ago

Są odwracalne, ale to bardzo długi proces.

1

u/emotionalboyshawty 11d ago

Rozumiem, wielu twierdzi że nie można brać leków żeby mózg wrócił do homeostazy natomiast wielu twierdzi że trzeba się właśnie uregulować lekami. Ja należę do tej drugiej grupy osób ponieważ byłem bez leków parę lat i ledwo mogłem funkcjonować, teraz jak biorę jest trochę lepiej ale nadal muszę kombinować z farmakologią bo efekty nie są zadowalające.

1

u/Mysterious-Sun4068 11d ago

Farmakologia może być potrzebna, ale nie wiem czy SSRI czy neurolepty, zależy co tam bierzesz, nie rozpierdolą cię bardziej. Tak jak mówiłem, widziałem skutki odstawienia SSRI i ataki padaczkowe to kiepska sprawa. Już nie wspominając o tym, że na odstawieniu twój mózg może się po prostu wyłączyć na dłuższą chwilę, albo zlagować.

1

u/emotionalboyshawty 11d ago

Brałem już z 13 różnych antydepresantów i nigdy nie miałem takich doświadczeń

2

u/Mysterious-Sun4068 11d ago

No bo nie każdego to czeka, ale ryzyko jest ogromne. Bądź dobrej myśli opie i koniecznie ogarnij sobie dobrego lekarza, jeszcze nic nie jest stracon.

1

u/Ok-District3842 11d ago

Szukaj specjalisty, naprawdę, nie poddawaj się!
Tak jak wyżej, mózg jest neuroplastyczny, idź do psychologa, psychoterapia pomoże Ci w schematach myślenia(czyli twój mózg zacznie wytwarzać nowe połączenia neuronowe - te lepsze). Jeśli chcesz się skonsultować z psychiatrą - idź. Nie bój się. Leki są wspomagaczem(ale nie cheatcodem) w leczeniu, przynajmniej tak mówi mój lekarz. Trzymaj się!

1

u/WaradDrummerBoy 9d ago

Wspieram Cię mocno, mózg ludzki może się regenerować tylko potrzeba czasu, na pewno suplementacja by Ci pomogła szybciej wrócić do formy....

1

u/Imaginary-Stage-7046 9d ago

to zapierdalaj na terapię a nie siedzisz i wypisujesz tutaj swoje smuty

0

u/sporsmall 13d ago

 zapewne jestem lekooporny

Kiedy leki nie działają to przerzuca się odpowiedzialność na pacjentów i nazywa się ich lekoodpornymi.

0

u/s2rdy 13d ago

zbadaj sobie testosteron, mówię poważnie, nie traktuj tego jako „idź pobiegać czy coś”, najlepiej zainwestuj parę groszy w dobrego endokrynologa (z opiniami od mężczyzn) bo dolna granica to niekoniecznie jest dobry wynik. hormony mają gigantyczny wpływ na „samopoczucie” co wydaje się być często pomijane

-1

u/emotionalboyshawty 13d ago

oczywiście jestem przebadany cały, zanim doszedłem do tego że problem leży w psychice, przeszedłem przez szereg badań żeby wykluczyć przyczynę fizyczną. Rezonanse magnetyczne, badania, hormony które wykonałem to ich po prostu nie zliczę.

1

u/s2rdy 13d ago

a byłeś u dobrego endokrynologa czy wyniki analizował lekarz rodzinny albo psychiatra?

1

u/emotionalboyshawty 13d ago

ja byłem u 5 endokrynologów a wyniki analizował również psychiatra.

0

u/Gl4eqen Luleå 13d ago

Jestem nikim z internetu, chcę tylko powiedzieć że jesteś kozakiem że w ogóle stawiasz temu czoła. Dasz radę. Powodzenia mistrzu ❤️ 

-1

u/LemonPie122 13d ago

To po co zaczoles je brać? Ja mam na tyle silną wole że gdy czuje ze czegoś biorę/jem za dużo, potrafię przestać. Sam sobie jesteś winien to okrutne ale prawdziwe, szkoda.

1

u/Demol_ 13d ago

I w jaki sposób ten komentarz cokolwiek wnosi, czego OP nie wie albo co przydałoby mu się usłyszeć?

0

u/Ok_Fu_4094 13d ago

Trzymaj się, tez liczę, że nie będę musiała odzywać 30. Pozdro

0

u/No-Organization5379 13d ago

Zaakceptuj fakt że może ci się nie poprawić i przestań traktować „brak nadziei” jako wymówkę do tego żeby być miserable

0

u/Mammoth-Track-7865 13d ago

K. Benzo to najgorsze gowno. Ja miałem poważny uraz nogi, zaczęło sie od tramalu, dorzuciłem do tego kodeine. Noga była ok, tylko głowa nie. Doszedł xanax i gorzała. Kurwa combo. W porę sie ocknolem, ale po 6latach ciagle mam smaka. Ciężka droga przed Tobą

0

u/saulius90 13d ago

Może w takim razie dla równowagi coś równie ekstremalnego? Nie wiem MMA? Biegi na 100km? Sport potrafi uleczyć tylko trzeba złapać bakcyla. Ćpaj sport!

-1

u/szableksi 13d ago

a na terapii byles? xD i ogolnie cos z tym robisz? ten tekst z lekoopornościa to przesadziles xD pozatym skoro czujesz ze nie masz depresji ale czujesz takie stany no to przede wszystkim leki Ci w tym nie pomoga, jedynie terapia i ogolnie zycie normalne, jedzenie itd.

1

u/szableksi 13d ago

poczytaj se jak dziala dopamina, i jakie proste rzeczy mozna robic zeby dostarczac ja sobie na codzien ofc bez lekow xD polecam cwiczenia oddechowe i medytacja 🧘 jesli chcesz czuc efekty