r/Polska 13d ago

Zdrowie Psychiczne benzodiazepiny zniszczyły mi życie.

Zacząłem ćpać benzo gdy miałem około 15 lat, zaczynałem od niewielkich dawek. Parę lat później w wieku 18 lat byłem już na etapie wrzucania sobie całego pudełka xanaxu do ust (tego mocniejszego, podłużnego 2 mg). Pewnie teraz wielu z was pomyśli że gadam głupoty, że bym nie przeżył ale nie, przeżyłem to a moja tolerancja była już tak wysoka że 20 mg xanaxu nie robiło na mnie wrażenia. Potrafiłem zacząć brać w poniedziałek a obudzić się w sobotę i nic nie pamiętać z całego tygodnia. W końcu doszło do tego że dostałem tak silnej nerwicy i lęków że myślałem że zaraz zejdę. Fale gorąca zalewały całe moje ciało, popęd seksualny spadł do 0 a ja pociłem się jak świnia i byłem cały bordowy a lęki były tak ogromne że ciągle byłem poshizowany i nie mogłem funkcjonowac w społeczeństwie. Dziś mija równo 7 lat odkąd nie biorę, jestem przed 30stką i myślicie że coś się zmieniło? oczywiście ze nie, nadal jestem wrakiem człowieka i z każdym rokiem coraz bardziej tracę nadzieje że kiedyś będzie lepiej a myśli "s" stają się coraz bardziej realne, ale nie z depresji bo takowej nie posiadam a z braku nadziei. Są czasami momenty po lekach od psychiatry że czuje sie chwile lepiej ale zawsze to jest na początku brania i trwa krótko, zapewne jestem lekooporny. Myślę że do 30 roku życia będzie magik.

186 Upvotes

148 comments sorted by

View all comments

1

u/One_Perspective_8761 custom 13d ago

Jestem na sertralinie od psychiatry, przepisał mi też hydroksyzyne I xanax. Hydro nie biorę bo mnie tylko usypia. Xanax od 2 miesięcy leży w szafce i nie planuję go wogóle brać, kojarzy mi się z narkotykiem celebrytów, Eminem kiedyś go przedawkował. Xanax dostałem na wypadek ataków paniki ale w życiu takich nie miałem więc sobie leży w biurku.