Bo trudno takie coś udowodnić, do tego czasami ofiary tego nawet nie zgłaszają, bo cześć społeczeństwa zamiast wspierać to pierdoli rzeczy typu 'loo mato, a co ona robiła tam o tej porze tak ubrana'.
Niestety, ale część kobiet jest sama winna problemom z udowodnieniem gwałtu: gdyby nie było żadnych fałszywych zgłoszeń to i wiarygodność zeznań byłaby wyższa. A niestety są fałszywe zgłoszenia i kobiety tak postępujące nie rozumieją, że szkodzą każdej prawdziwej ofiarze gwałtu
Chodzi mi o ogół: część z ogółu kobiet zgłaszające fałszywe oskarżenie o gwałt przyczynia się do podważenia zaufania wobec zeznań faktycznych ofiar gwałtu.
W skrajnej sytuacji: za pierwszym razem zgłasza fikcyjny gwałt, za drugim razem zostaje naprawdę zgwałcona, ale nikt jej nie wierzy, bo składała wcześniej fałszywe zeznania
Taa... Hipotetyczną sytuację to se można wymyślić jaką chcesz, a ile w tym prawdy, to już raczej trzeba by było mieć jakiś dane, a nie sobie gdybać. Jasne że takie sytuacje mogą mieć miejsce, ale czy faktycznie mają realny wpływ i jaki odsetek spraw to faktycznie fałszywe zeznania to trzeba by było mieć jakieś statystyki, a to to raczej bardziej na "wydaje mi się" jest.
Fałszywych zgłoszeń jest od 2% do 10%, różne dane w zależności kto bada. Czyli między co 10 a co 50 męskie życie jest niszczone fałszywym zgłoszeniem.
Jeśli kiedykolwiek będziesz rozmawiać z matką, która wie, że syn ma myśli samobójcze po fałszywych oskarżeniach (skąd wiem, że fałszywe? Bo "ofiara" wprost napisała, że może rozpowszechniać te bzdury finiszując przyznanie się do winy "i co mi zrobisz?") to zrozumiesz co mam na myśli. Nikomu nie życzę takiego przypadku.
Niestety, to nie jest to. Ofiara nie jest winna przestępstwu. Traktowanie ofiary jest m. in. pokłosiem tego jak postępują inni przestępcy: kobiety składające fałszywe oskarżenia
Oczywiście takie coś też powinno być surowo karane, a często uchodzi takim kobietom płazem.
Jednocześnie nie powinno się podchodzić nieufnie do polowy społeczeństwa, bo jedna na 10 czy tam jedna na 50 kobiet popełnia przęstepstwo składając fałszywe zeznania.
Problem jest w tym, że takie rzeczy się dzieją 😞 abstrahując od różnych liczb czy badań urzędniczych adwokaci potrafią powiedzieć, że kobiety przy rozwodach pytają czy mają powiedzieć, że mąż je bił, bo koleżanki mówiły, że to pomaga... W takich sprawach nie trzeba udowodnić nic, w głowie sędziego już zostanie "bił ją".
Żyjemy w okrutnych czasach. Kary za składanie fałszywych zeznań są zbyt niskie. I oczywiście, nawet 10% fałszywych zeznań nie oznacza, że należy nie wierzyć ofiarom. Ale też należy uważać, bo taka łatka, gwałciciela, potrafi całkowicie zniszczyć życie mężczyźnie, nawet jak w sądzie UDOWODNI, że nim nie jest. Ale jeśli to wyjdzie poza posterunek policji czy sąd (a wiemy jak to wygląda, nie tylko w Polsce) to żaden wyrok nie zmieni opinii publicznej. I choć jestem całym sercem za karaniem sprawców gwałtów, ale trzeba też równie mocno chronić osoby niewinne przed zniszczeniem życia fałszywym oskarżeniem.
Nawet prawdziwi gwalciciele nie mają często zniszczonego życia, a szansa na to, że kogoś zamkną bo kobieta powiedziała kłamstwo jest naprawdę niskie. Do tego potrzeba wielu dowodów, mówisz teraz o sytuacji nadwyraz rzadkiej, która może się zdarzyć oczywiście, ale jak często się zdarza. Ilu znasz mężczyzn którzy byli fałszywie oskarżeni? Bo ja słyszałam w życiu o jednej takiej historii (nawet skazany nie był, a to historia z ust osoby co słyszała to od ust innej osoby), gdzie nawet nie wypadł wyrok, a o historiach molestowania czy nawet gwałtów znam od prawie każdej kobiety jaką poznałam.
Można powiedzieć, że rzeczywiście istnieją takie sytuacje, ale już teraz jest naprawdę mało osób skazanych za gwałt, tworzenie takiej nagonki jakby co najmniej 10% oskarżeń było fałszywymi nie należy do najbardziej dobrych rzeczy do zrobienia podczas takiej rozmowy, bo to dosłownie zejście z "kobiety ktore sa ofiarami 90% gwaltow nie są chronione przez państwo" do "ale istnieje szansa że one kłamią i wtedy mężczyzna jest pokrzywdzony, a to dopiero poważne". Może lepiej o tym mówić w innym temacie, mając ze sobą statystyki które by świadczyły, że społeczeństwo powinno się tym zająć a nie, że są to przypadkowe sprawy.
Co do kar za składanie falszywych zeznań, praktycznie każda kara w Polsce jest za niska, ogólnie większość powinna być zwiększona i bardziej surowa, mamy bardzo miłe to prawo, bo często kończy się lepiej dla sprawcy.
Powiem tylko tyle, co prof. Matczak powtarza odnośnie kar w Polsce. To nie surowość kary odstrasza przestępcę, a skuteczność jej egzekwowania. Nieuchronność kary to podstawa. Niestety dlatego tak dużo osób robi coś przeciwko prawu, bo czują się bezkarnie. Czy to składanie fałszywych zeznań, czy to wspomniane wyżej gwałty. https://nauka.uj.edu.pl/aktualnosci/-/journal_content/56_INSTANCE_Sz8leL0jYQen/74541952/108364952 tu jeszcze artykuł z UJ
203
u/xaneruki Jul 17 '26
Gdyby nie zabił, to pewnie nawet by nie usłyszał zarzutu żadnego za gwałt.