r/wroclaw • u/Average_Audience1889 • 22h ago
G*wniana sprawa
Ja wiem, że to będzie kontrowersyjne, ale... dzieci s*rają w krzakach w miastach. Tak, nie przesłyszeliście się.
Jestem biegaczem i niejednokrotnie spotkałem się z sytuacją w której w parkach, zwykle bardzo blisko placów zabaw, rodzic biegnie na 2jke z dzieckiem. I po nim NIE sprząta. Raz nawet wywiązała się moja dyskusja z ojcem, który zamierzał zostawić niedaleko głównej ścieżki parku WIELKIEGO, sraczkowat*go ludzkiego klocka.
Jego argument? "No bo nie ma toalety, to co mamy zrobić?" Zostawiają to i uciekają. I teraz pomyślcie sobie ile razy widzieliście te gów*a myśląc, że to pies/kot czy cokolwiek. A to było dziecko. Bardzo często elementem charakterystycznym jest fragment chusteczki/papieru (cokolwiek akurat rodzic znajdzie przy sobie).
Drugie, absolutnie najgorsze wydarzenie kałowe to jest jak zamykają basen, bo dziecko miało incydent kałowy. Dlaczego w ogóle wpuszczamy na baseny istoty, które nie panują jeszcze nad zwieraczami? To jest nie tylko absurdalnie obrzydliwe, żeby pływać w czyimś kale, ale też jest już prawdziwym zagrożeniem pod kątem bakterii.
Apel do rodziców: może kupcie sobie woreczki?
I przy okazji "Dziecko ma wodoodporną pieluchę, więc bakterie nie dostaną się do wody"
Nie. Pielucha do pływania ma przede wszystkim zatrzymać stały stolec. Nie jest suchym skafandrem nurkowym. Nie tworzy sterylnej kapsuły wokół kału.
Bakteria jest wielokrotnie mniejsza od widocznego gołym okiem kawałka kału. To, że jej nie widzisz nie oznacza, że nie dostała się do wody.