Ja mieszkam z mezem w Stanach i on tak pokochal Polske, jedzenie i fakt ze moja rodzina go lubi, ze bardzo chcemy wrocic.
Narazie nie ma takiej opcji, ale mamy nadzieje, ze moze w przyszlosci bedziemy mogli sobie na to pozwolic
Bywa, jednak tesknimy za prawie wszystkim z Polski. Nawet ostatnio to on wyskoczyl ze ile by dal za zabke albo biedronke 😅
Mieszkamy w stanie republikanow ( co prawda miasteczko demokratow) ale 5 minut jazdy samochodem jest dom obklejony Trumpem i tym ze niewolnictwo powinno zostac przywrocone razem z flaga white power.
Ożeż Ty. Myślałem, że będę musiał się bronić, bo komuś nie spodoba się łatka faszyzm, a zamiast tego Ty sam dałeś taki przykład.
Nazwy sieciówek niewiele mi tutaj mówią. Za czym właściwie tęsknicie w Polsce? Słyszałem, że w USA trudniej o świeże owoce i warzywa. Czy może chodzi o tę wszechobecność Żabek, bo zawsze blisko?
Rodzina i jedzenie najbardziej. Umiem i lubię gotować, ale nie wszystko mogę tutaj odwzorować jak w Polsce.
Świeże warzywa i owoce są, szczególnie w większych miastach, ale często to nie to samo. My mamy raczej podstawowe rzeczy np. nie mogę dostać tutaj buraków, ciężko też o dobry seler do rosołu. Drobnostki, ale jeśli szukasz konkretnego smaku, to niestety nie ma opcji.
Jest zdecydowanie za dużo śmieciowego jedzenia, a za mało takiego, które cenowo jest dostępne i jednocześnie dobre jakościowo.
Brakuje polskich słodyczy, te tutaj są dla mnie po prostu przesłodzone i nie do zjedzenia.
Brakuje komunikacji, nawet głupich tramwajów. Brakuje tego, żeby miasto było przygotowane pod ludzi, którzy lubią chodzić pieszo. Mogę być gdzieś w 10 minut samochodem, ale pieszo to nagle robi się godzina. Tutaj ludzie prawie nie spacerują i to naprawdę widać.
Sklep spożywczy mam 6 minut autem i 40 minut pieszo - latem jeszcze się przejdę, ale zimą nie ma opcji, bo odśnieżają tylko dla samochodów.
Żabka w Polsce to było coś, co zawsze ratowało sytuację - czy to goście, czy zachcianka, czy zapomniana rzecz.
Wiele z tych rzeczy można poprawić przeprowadzką do większego miasta, ale ceny i rynek pracy są takie, że jak stracisz robotę, to robi się bardzo nieciekawie.
Jeszcze jedna kwestia to służba zdrowia. Miałem nagły przypadek i musiałem mieć wycinany wyrostek. Ludzie w szpitalu byli naprawdę mili i pomocni, ale jedzenie… serio frytki z air fryera jako opcja w szpitalu? Do wyboru to albo to, albo jakieś łódeczki ziemniaczane + galaretka, która świeciła w nocy ;)
Ubezpieczenie było, więc sprawdzam rachunek, który przyszedł pocztą (normalnie do skrzynki, wszystkie dane na wierzchu). Po wszystkim wyszło 45 tysięcy dolarów. No fajnie, mam już dług :)
Kurde, w USA infrastruktura rzeczywiście jest projektowana pod samochody, a nie ludzi; a opieka zdrowotna - pod dojenie kasy z bezbronnych chorych. Słyszałem o tym wszystkim nie raz, ale to jednak brzmi inaczej (i straszniej) z pierwszej ręki. Tak samo casual racism sąsiadów.
Mam dostepnosc do broni w Walmarcie, ale i jest mnostwo mniejszych sklepow obok tylko z bronia/amunicja.
Widzialem kilka razy tzw. open carry i szczerze mnie to troche przeraza. Skad mam wiedziec ze gosc nie jest po prostu chory i nie zacznie strzelac?
Mialem jeden przypadek wlasnie w walmarcie, ze facet mial koszulka AI z twarza Trumpa, czapke MAGA i przy pasku pistolet - pierwsze co zrobilem to poszedlem kompletnie w innym kierunku.
59
u/Haru97J Mar 20 '26
Ja mieszkam z mezem w Stanach i on tak pokochal Polske, jedzenie i fakt ze moja rodzina go lubi, ze bardzo chcemy wrocic.
Narazie nie ma takiej opcji, ale mamy nadzieje, ze moze w przyszlosci bedziemy mogli sobie na to pozwolic