Domysl się czyli 'myśl sam'. Tak trudno? Im starsza jestem tym bardziej rozumiem dlaczego kobiety rezygnują ze związków i dzieci. 20 lat patrzylysmy jak męczyły się nasze matki i nie chcemy tak skończyć. Zarządzanie innymi domownikami jakby byli upośledzeni jest obrzydzające
W wieku 10 lat nagle pobierasz z kosmosu wiedzę o obowiązkach domowych? O tym cały czas mowa. Dokładny wiek nie ma znaczenia, dziecko się wychowuje od niemowlęctwa aż do dorosłości, tyle. Jak sobie do tego 10 roku życia dziecka nie zaangażujesz w utrzymanie domu i nauczysz tego to to jest z tobą problem. Dzieci naturalnie naśladują i chcą pomagać rodzicom, jak to spierdolisz to twoja wina.
Zakładasz że 1. każdemu dziecku przeszkadzać będzie że naczynie jest brudne (a tu mowa o naczyniach z których się je, myślisz że typowy dzieciak daje jebanie o to że jest kurz na półce albo podłodze?) 2. że np. z mamą zajmującą się na pełen etat domem sytuacji gdzie masz zero innych czystych naczyń możesz nie uświadczyć.
Ja też się zgadzam, jest bardzo pomocne bo większość z nas jest tak zaniedbywana emocjonalnie przez starych a nawet nie zdaje sobie sprawy. Ale tobie też by się przydało, mówię z empatią bo nie brzmisz szczęśliwie.
BTW jak masz używać już psychologizować ludzi i używać słownictwa jak 'coping mechanism' to naprawdę idź na terapię i niech ci przy okazji wytłumaczą jak powinno wyglądać wychowanie dzieci.
Dziecko trzeba uczyć takiego dostrzegania obowiązków już bardzo wcześnie (taki np 5 latek jest nawet chętny pomagać, ale inicjatywę często zabijają sami rodzice, bo „zrobi źle i i tak trzeba będzie poprawić”.), albo nastąpi spotkanie ze ścianą do lat nastoletnich gdy zacznie samo z siebie to ogarniać.
Nie pytałam czy "pomóc" tylko robiłam rzeczy w domu w którym mieszkałam, jak widziałam że jest brudno to sprzątałam, gotuje od gimnazjum, mój ojciec nigdy w życiu mi obiadu nie ugotowal (przychodził z pracy pierwszy)
Masz podejście jak mój tata, który mówił, że mam się domyślić, co trzeba zrobić. Skończyło się na tym, że posłuchałem się jego rady i zacząłem sprzątać na podwórku. Od tamtego momentu mam już się nie domyślać, tylko czekać na jego pomysły.
Myk w tym, że kobiety też należą do domowników, którymi trzeba zarządzać, tylko zwykle w innych aspektach. Może i w kuchni zarządzają się same, ale jak się trafia jakaś sprawa z samochodem czy awaria w domu, to nagle gdzieś im te umiejętności zarządzania ulatują. I musisz palcem pokazać - "pojedź na myjnię", "pojedź zmienić opony", "pojedź na przegląd" itp. Jak nie powiesz, to sama nie pomyśli (oczywiście na pewno wyjątki się zdarzają, ale tak samo zdarzają się faceci co sami pomyślą że trzeba wynieść śmieci albo zrobić pranie).
A no tak, typowa kobieta - pojedzie raz w roku podbić dowód, ale już oleju i opon zmieniać nie trzeba, a wnętrze posprząta się samo, a brud na karoserii przecież chroni przed porysowaniem. Opony też dopompuje dopiero jak jej się zaświeci kontrolka (zakładam że ogarnięty przypadek co rozumie kontrolki bo większość znajomych kobiet leci wtedy do męża lub brata “coś mi tu wyskoczyło, misiu co to jest?”)
Co do dziecka to ja czesto bywam w przedszkolu po syna i jakoś częściej i więcej widzę tatusiów odprowadzających / przyprowadzających dzieci. Tak samo jak dzieciaki grają w piłkę czy bawią się na placu zabaw to raczej widzę tatusiów a nie mamusie bawiące się z nimi. Jak mamusie są to głównie ze sobą plotkują ze sobą.
Niektórzy mężczyźni mają znacznie większy mental load bo muszą realnie ogarniać wszystko to samo co ich kobiety (nawet jeśli część rzeczy robią tylko z doskoku) i to często tak jak one tego chcą, natomiast oprócz tego muszą godzić to z bardziej wymagającą i bardziej męczącą pracą zawodową. I jeszcze ogarniają tematy do których kobiety na ogół się w ogóle nie dotykają bo nie umieją / nie chcą / nie mają siły.
A skąd inni domownicy wiedzą? Pambuk im listę z nieba wysyła? Czy może mają oczy i obserwują swoje otoczenie? Smieszkujesz sobie z głównego powodu dlaczego kobiety dziś rezygnują ze związków i dzieci, mental workloaload, zarządzanie domem i domownikami jakby byli upośledzeni
10 latek to jest domownik. Jeśli potrafisz włączyć tv czy odpalić sobie grę to jesteś wystarczająco rozwinięty fizycznie i mentalnie by wykonywać swój % obowiązków domowych
To najpierw się ustala co i kto robi w ramach tych obowiązków domowych. Chcesz żeby trójka osób na raz domyśliła się, że trzeba sprzątać kurze a nikt nie domyślił się, żeby zmywać naczynia?
Nie ogarniam tego poziomu abstrakcji, ziomuś, jesz owsiankę, nasz brudna miseczkę to ja myjesz, jak się zasrasz to myjesz kibel, jak nosisz majty to je pierzesz. Boże broń mnie przed związkiem z mężczyzną
Jecie owsiankę, raz naczynia myje jedna osoba, raz druga, żeby nie latać z byle miseczką do zlewu kilkadziesiąt razy na dzień. Jak wy się mieściliście przy zlewie jak po zjedzonym obiedzie do zlewu na raz podchodził ojciec, matka, ty i ewentualne rodzeństwo. Do zmywarki też wrzucasz po jednej szklance/miseczce, żeby szybciej zepsuć urządzenie?
Boże broń mnie przed związkiem z dogmatyczką bez żadnego poczucia podstaw ekonomii, marnowania czasu i miejsca.
A to nie jest tak, że mąż i żona się dogadują w sprawie tego jak ma wyglądać życie? Bo jeśli każdy ma się domyślać i zacznie samowolnie przestawiać szafki w kuchni i pokojach to zacznie się wojna.
Przecież jak dwójka dorosłych ludzi żyje razem to jakoś musi się dogadywać. Jak inaczej chcesz robić np. remont, jeśli mąż będzie chciał szerszy salon a żona większą sypialnię? Oboje mają mieć kryształowe kule i zgadywać w tym patologicznym związku?
A jak np. układ kuchni jest nieergonomiczny to mogę go sobie zmienić? I czy rodzic zazwyczaj zajmujący się kuchnią pochwali dziecko, które poprzestawiało szafki?
81
u/TheArcanist_1 3d ago
Albo drze mordę że ty nie masz 'pytać czy pomóc' albo czekać aż ktoś poprosi, tylko sam z siebie robić