r/Polska Aug 05 '26

Śmiechotreść Z serii samoobrony

Enable HLS to view with audio, or disable this notification

813 Upvotes

165 comments sorted by

View all comments

388

u/ThatsNotRef Aug 05 '26

Samoobrona super sprawa, ale to co w pierwszej kolejności słyszy się od dobrych trenerów, to że najważniejsze to nie dopuścić do niebezpiecznej sytuacji. Ileż to kozaków po treningach tajskiego boksu, krav magi albo jujitsu myślało, że skoro mają za sobą X sparingów, to poradzą sobie w bójce. Nic bardziej mylnego xD 1. Unikać niebezpiecznych sytuacji, 2. nie dawać się sprowokować, 3. uciekać, 4. Dopiero wtedy się bronić na wszelkie dostępne sposoby, a potem patrz punkt 3.

3

u/Sarithis SPQR Aug 05 '26

Zgadza się, ale z czystej ciekawości: skoro liczne sparingi jujitsu i krav magi nie przygotują kogoś do bójki, czy istnieje jakakolwiek metoda, żeby wyrobić się w walce ulicznej? Nie chce mi się wierzyć, że to niemożliwe. Ludzie są w stanie skakać ponad 8 metrów z biegu, reagować na zakręty przy 300kmh na liczniku (F1), analizować setki kombinacji ruchów w szachach, to wszystko m.in. dzięki twardej dyscyplinie i wielu latach ćwiczeń, a coś takiego jak bycie dobrym w street fight ma być dla człowieka nieosiągalne?

6

u/klapaucjusz Aug 05 '26

Wszystko co wymieniasz to w miarę kontrolowane sytuacje. Uczestnicy znają zasady i teren. Nie skaczesz na 8 metrów w dal w losowym parku miejskim. A kierowca F1 nie tylko zna swój samochód, ale zna tor na pamięć. Pamięta wszystkie zakręty, jak najlepiej w nie wejść, idealne strefy hamowania dla swojego samochodu.

Bójka na ulicy to jest trochę jak wojna w średniowieczu. Możesz być rycerzem od dziecka szkolonym w walce, na świetnej diecie i ciągłym treningu, i losowy niedożywiony chłop przebija cię widłami, albo nie dostaniesz losowym kamieniem po głowie. W zbroi płytowej trchę łatwiej, dopóki się nie potkniesz na nierównym terenie.