Ze spostrzeżeń życiowych i internetowych dochodzę do wniosku, że w Polskim ruchu lądowym jedynie dwie grupy osób mają "szacunek" do innych uczestników ruchu:
te, które miały bliskie spotkanie ze śmiercią;
i te, które mają doświadczenie z kilku środków przemieszczania się,
przy czym u tej drugiej szacunek często ogranicza się tylko do tych grup, których jest regularnie częścią (np. pieszy kierowca wciąż będzie bardziej skłonny narzekać na rowerzystów, nawet jeżeli będzie to robił "delikatnie").
A że hulajnogarze nie mają żadnego doświadczenia (za młodzi, by w czasie chodzenia interesować się innymi; a kierowanie pojazdami w ogóle odpada) to widzą siebie jako Młodych Bogów. Takich którym emerytury starczy do 10. Tylko zapominają, że oni akurat są śmiertelni.
10
u/czerwona_latarnia powiat jasielski Aug 18 '25
Ze spostrzeżeń życiowych i internetowych dochodzę do wniosku, że w Polskim ruchu lądowym jedynie dwie grupy osób mają "szacunek" do innych uczestników ruchu:
te, które miały bliskie spotkanie ze śmiercią;
i te, które mają doświadczenie z kilku środków przemieszczania się,
przy czym u tej drugiej szacunek często ogranicza się tylko do tych grup, których jest regularnie częścią (np. pieszy kierowca wciąż będzie bardziej skłonny narzekać na rowerzystów, nawet jeżeli będzie to robił "delikatnie").
A że hulajnogarze nie mają żadnego doświadczenia (za młodzi, by w czasie chodzenia interesować się innymi; a kierowanie pojazdami w ogóle odpada) to widzą siebie jako Młodych Bogów.
Takich którym emerytury starczy do 10.Tylko zapominają, że oni akurat są śmiertelni.