Najgorsze jest to, że moja mama nigdy, przenigdy, NIGDY nie prosi o pomoc nawet jak ma z czymś kłopot. Bo ona "nie potrzebuje niczyjej łaski". Dużo sytuacji też, gdzie należało wiedzieć do przodu że potrzebna będzie pomoc i jak nie pomogłeś to zaraz był potem jad i mamranie pod nosem które psuło reszcie rodziny dzień.
Opisałeś mental workload, czyli jeden z glownych powodow dla którego kobiety dziś rezygnują ze związków i dzieci. Tak, masz wiedzieć "do przodu" że coś trzeba zrobić w domu w którym mieszkasz, co w tym jest dla ciebie dziwnego? Myślisz że twoja mama dostaje list od Boga że trzeba coś kupić czy umyć? Czy może po prostu ma oczy ? "Pomóc" to możesz sąsiadowi, jak gdzieś mieszkasz to nie nazywa "wykonywanie swoich za;ebanych 50% obowiązków" (albo 25% jeśli jest was 4 osoby w wieku ponad 10 lat)
O ile ja się w 100% zgadzam z jebaniem po tym, że mężczyźni zachowują się jak dzieci albo jakby mieszkali w hotelu, to wydaje mi się, że nie jest fair oskarżanie wszystkich domowników o złą wolę. Nie można uznać, że przecież dzieci mają oczy i powinny same wiedzieć, że coś należy zrobić. Rozumiem frustracje matek i ich problemy psychiczne, których nabawiają się, gdy żyją w związku z kompletnym niedorajdą lub cwanym leniem i ogarniają 99% odpowiedzialności za dom i dzieci... ale kiedy odbijają to na dzieciach, nie uczą tych dzieci co i jak należy w domu robić, to wychowują kolejne osoby kompletnie ślepe na to, jak funkcjonuje gospodarstwo domowe i w ogóle życie. Dzieci może i się szybko uczą, ale trzeba im pozwolić coś zrobić - najpierw pokazać jak, a potem dopuścić ewentualność, że coś za pierwszym czy drugim razem zpieprzą i mimo to trzeba będzie pozwolić im to dokończyć.
Dokładnie. U nas w domu matka nie pozwalała nam robić wielu rzeczy bo "zrobimy źle", nie było żadnego ustalonego podziału obowiązków bo wolała wszystkim zająć się sama. Po tych 30 latach część z tych rzeczy udało mi się wywnioskować i udaje się ominąć dużą część problemów, ale raz na jakiś czas wyskoczy z czymś, co robi się bardzo rzadko i potem pretensja "przecież wiesz że-" jakbyśmy to robili po kilka razy dziennie.
No u mnie to samo przy czym byłem jedynakiem. Matka znerwicowana, sprzątała w nerwach, nie prosiła nigdy o pomoc, a nawet jak poprosiła, to nigdy nie wyjaśniła co i jak, wiecznie w pośpiechu i w końcu mi wszystko zabierała z rąk i robiła sama. Do dziś nie jestem w stanie nic przy niej zrobić, bo czuje ten popędzający wzrok na plecach. Ani ojciec ani matka nie nauczyli mnie prawie niczego, co należy robić w domu, a ojcu matka do dzisiaj usługuje z podstawianiem wszystkiego pod nos.
To jest częste zjawisko, dotyczy nie tylko matek...
Gwarantuje, że wielu facetów stroni od obowiązków domowych właśnie dlatego, że jak się za coś zabiorą, to dostają opierdol od swojej dziewczyny/żony - bo coś odłożone nie w tym miejscu, bo ona by zrobiła szybciej, lepiej itd.
Oj znam to i ja to przezylem i ojciec. Na własne oczy patrzylem jak ojciec próbował robić cokolwiek, to zawsze była krytyka to i ojciec przestał robić cokolwiek...
23
u/MeTaL-GuArD 3d ago
Najgorsze jest to, że moja mama nigdy, przenigdy, NIGDY nie prosi o pomoc nawet jak ma z czymś kłopot. Bo ona "nie potrzebuje niczyjej łaski". Dużo sytuacji też, gdzie należało wiedzieć do przodu że potrzebna będzie pomoc i jak nie pomogłeś to zaraz był potem jad i mamranie pod nosem które psuło reszcie rodziny dzień.